Historia kościoła i parafii

Kościół pod wezwaniem św. Bartłomieja w Drohobyczu jest jednym z najstarszych zachowanych kościołów na tych terenach. To świątynia trójnawowa, ze sklepieniem wspartym na ośmiobocznych filarach, gotycka, wysmukła, bez wież. Długość kościoła, wliczając grubość muru (1,33 m), wynosi 42 m, szerokość fasady frontowej - 23 m, szerokość prezbiterium - 11 m. Przedmurówkę wykonano z kamienia ciosanego. Do budowy użyto czerwonej cegły, dobrze palonej, układanej na przemian krawędzią podłużną i poprzeczną, to jest wozówką-główką, spajaną gładko, przeplataną w deseń kratkowy od dołu gzymsu okapowego cegłą ciemną, twardą, glazurową, jak szkło, zwaną rendrowską, zaś pod gzymsem okapowym - naokoło majolikową, ciemnobłękitną, szklistą. Ściany bez tynku mają wygląd surowy, typowo średniowieczny. W pierwotnej postaci było też 15 słupów przypornych. W XVIII wieku dobudowano kaplicę po stronie północnej, dlatego 2 słupy usunięto. Słupy te podmurowane były kamieniem ciosanym, reszta z tej samej cegły, co cała budowa. Kościół miał 12 okien typowych dla stylu gotyckiego (nie licząc zakrystii i kaplicy): po stronie południowej i wschodniej osiem, po stronie północnej trzy (w tym jedno ślepe), po stronie zachodniej jedno. Przy restaurowaniu kościoła w 1790 roku okna te skrócono przez podmurowanie. Zniekształciło to ich pierwotnie gotycki charakter i ujęło uroku budowli.

Na początku tego stulecia w trzech oknach prezbiterium ufundowano witraże według kartonów Stanisława Wyspiańskiego, Józefa Mehoffera i Stefana Matejki. Witraże wykonano w Krakowskim Zakładzie Żeleńskiego. Obecnie w 95% są one zniszczone. Dach gotycki pokrywała w XVIII wieku dachówka żłobkowana (holenderska), obecnie blacha. Nad dachem widniała sygnaturka, dawniej ośmioboczna, od 1793 roku czworoboczna; nie harmonizuje ona ze stylem gotyckim. Po ostatnim remoncie dachu i pokryciu go blachą miedzianą sygnaturka została usunięta. Krzyże, zrzucone z kościoła i dzwonnicy w 1949 roku, wróciły tam w 1991 roku.

Do najstarszych elementów wystroju należą kamienne kontury ogromnej stopy, dłoni i głowy, wmurowane wysoko w zewnętrzny mur prezbiterium. Według legendy są to resztki posągu bożka pogańskiego, zachowane z polecenia króla Władysława Jagiełły na znak triumfu chrześcijaństwa. Kamienna kula niżej to symbol bochenka chleba sprzedawanego po denarze w czasie budowy kościoła. Facjata zachodnia jest zakończona krzyżem, w środku ma żelazne drzwi wiodące na strych.

Dawniej były dwa wejścia do kościoła – w ścianie południowej i naprzeciw w ścianie północnej, gdzie obecnie jest kaplica. Ściana frontowa, obecnie główne wejście, nie miała drzwi. Drzwi wejściowe ściany południowej – z białego marmuru – zostały wykonane w 1422 roku. Koszty pokrył Jan Mężyk z Dąbrowy herbu Wadwicz, cześnik króla Jagiełły i pierwszy drohobycki wójt. Nad drzwiami umieścił on najwznioślejszą chwilę swego życia, a mianowicie bitwę po Grunwaldem w 1410 roku. On to bowiem przed walką odebrał z rąk posłów krzyżackich słynne dwa miecze i przekazał im odpowiedź Jagiełły. Na pamiątkę tego wydarzenia Jan Mężyk nakazał architektowi wykuć w kamieniu przy drzwiach dwa olbrzymie miecze krzyżackie, herb państwa i swój oraz napis: „Hoc templum ineuntes Deus benedie – memento animi” („Błogosław Boże wschodzącym do tej świątyni – pamiętaj o swej duszy”).

W 1791 roku drzwi te uległy pewnym zniekształceniom. Dwa miecze krzyżackie przerobiono po części na krzyże i dodano na szczycie gotyckiego łuku trzeci, mały, o podobnym kształcie. Herb Mężyka zamieniono na miejski.

Drzwi te są jedynym pomnikiem grunwaldzkim wybudowanym za życia króla Władysława II Jagiełły. Po Janie Mężyku pozostała w Drohobyczu również wybudowana przezeń osada (dziś ulica Wójtowska Góra). W 500. rocznicę bitwy, w 1910 roku drohobyczanie postawili symboliczny pomnik na cmentarzu obok kościoła. W latach 50. został on zburzony. Zachowała się tylko pamiątkowa tablica (przechowywana przez Józefa Pachulczyszyna), która została przeniesiona do kościoła w 1991 roku.

Obok głównych drzwi widnieje tablica, niegdyś zapisana złotymi literami: „Pamięci Adama Mickiewicza w setną rocznicę urodzin – wdzięczni Rodacy, 1798-1898”. W dwusetną rocznicę urodzin Wieszcza drohobyczanie ufundowali kolejną tablicę, umieszczoną na filarze po prawej stronie drzwi.

Dusza każdego, kto wchodzi do wnętrza świątyni, zostaje owładnięta uczuciem zadumy i żalu, czci i uwielbienia, gdy spojrzy na piękne sklepienia, na wyniosłe, potężne filary. Kościół jest trójnawowy, bez transeptu (nawy poprzecznej). Główna nawa jest prawie dwa razy dłuższa i nieco szersza niż boczne. Ściany i sklepienie świątyni były pierwotnie ozdobione freskami o motywach kwiatowych. Ich restauracja miała miejsce w 1790 roku. Dokonał jej znany wówczas malarz Andrzej Solecki z Krechowic. Na zlecenie proboszcza ks. Ignacego Jarockiego wymalował on nową polichromię wnętrza. Na sklepieniach umieścił barokowe sceny religijne z motywami iluzjonistycznymi. Występują one także na ścianach; tu jednak tematem głównym kompozycji były dzieje miasta i kościoła, wraz z bogatą inskrypcją. Malowidła te stanowią dużej wagi dokument historyczny. Są to następujące sceny (dziś już w sporym stopniu zniszczone): Kazimierz Wielki nadaje Drohobyczowi herb i prawa miejskie; Jagiełło funduje kościół parafialny; Arcybiskup Bernard Wiczek poświęca farę w r.1511; Józef II nadaje Drohobyczowi przywileje wolnego miasta królewskiego; Leopold II oddaje farze wieś Dobrowlany 1790; Franciszek II przywraca prebendę wieczystą kaznodziei farnego 1792. Na sklepieniach prezbiterium namalował Solecki sceny znalezienia Jezusa w Świątyni oraz Podwyższenia Krzyża Świętego, zaś na ścianach prezbiterium umieścił portrety dobrodziejów fary: królów Polski (Jagiełły, Aleksandra, Batorego, Zygmunta I Starego i Zygmunta III Wazy) oraz cesarzy austriackich (Marii Teresy, Józefa II i Leopolda II).

W latach 1782-93 powstały freski w nawie głównej: na tęczy Sąd Ostateczny, na sklepieniu – Wręczenie kluczy św. Piotrowi. W południowej nawie bocznej zachowały się freski dekoracyjne, a na jej sklepieniu sceny religijne. Natomiast malowidła nawy północnej zostały całkowicie zniszczone, odbito gotyckie tynki рodczas przekształcenia świątyni w muzeum ateizmu, co miało miejsce w latach 80. ubiegłego wieku.

Przy naprawie tynków w 1934 roku odkryto w kilku miejscach nawy głównej stare malowidła dawnej polichromii gotyckiej. W nawie północnej są to postacie diakonów z kadzielnicami, w nawie głównej przy tęczy postać św. Krzysztofa z Dzieciątkiem Jezus i siedząca na tronie królewska lub książęca postać w czerwonym płaszczu, rozdająca jałmużnę ubogim i żebrakom; niestety, w obecnym stanie zniszczenia postacie są trudne do identyfikacji.

Po wymalowaniu całego kościoła zaczęto zdobić go w tablice i obrazy. W prezbiterium przybito do ściany cztery olbrzymie tablice drewniane w barokowych ramach. Wyryto na nich teksty w języku łacińskim: na pierwszej, tuż ponad wejściem do zakrystii, dzieje czterech wieków kościoła; na drugiej opis prawny założenia kościoła i jego poświęcenia; trzecią poświęcono ks. Marcinowi Latenie, wybitnemu drohobyczaninowi, autorowi pierwszego modlitewnika w języku polskim, zamęczonemu przez Szwedów w 1598 roku; czwartą, kunsztowie rzeźbioną, z olbrzymim dwugłowym orłem austriackim – cesarzom austriackim Józefowi II i Leopoldowi II, synom cezarzowej Marii Teresy. U dołu wyryto rok 1791.

Według inwentarza z 1797 roku, po lewej stronie prezbiterium był niegdyś chór. Wejście nań wiodło z zakrystii schodami w baszcie, które dalej prowadziły na strych. Chór ten usunięto w 1790 roku. W tym też czasie wystawiono obecny chór z organami. Ciągnie się on na szerokość wszystkich trzech naw. Prezentuje styl arkadowy z kunsztownie zdobionymi łukami między kolumnami. Aby dopuścić światło do naw bocznych, umieszczono w obu końcach chóru duże, okrągłe perspektywy obwiedzione dla bezpieczeństwa żelazną osłoną. Na galerii chóru znajdowały się kiedyś gipsowe aniołki, figury świętych, wazony itp. – wszystkie zostały zniszczone.

Część nawy głównej pod chórem stanowi obecnie rodzaj sionki z małymi drzwiami po bokach, a dużymi – naprzeciw wejścia głównego – na wprost, tj. na kościół. Schody na chór znajdują się w nawie południowej, w niszy między ścianą zewnętrzną a wewnętrzną, podpierającą częściowo sklepienie chóru.

Organy o 11 głosach i 5 pedałach skonstruował w 1868 roku lwowski organomistrz Roman Ducheński. W latach 50. z rozkazu sowieckich władz zostały one zdemontowane i wywiezione (podobno do jednej z republik zakaukaskich). W grudniu 1990 roku Towarzystwo Miłośników Lwowa ufundowało dla parafii organy elektryczne.

Fara miała niegdyś 13 ołtarzy, ale już przed 1949 rokiem zostało ich już tylko 8, zaś najnowsza epoka skazała je na zupełne zniszczenie. Ołtarz główny – jak i pozostałe – był w stylu barokowym. Ufundował go zarządca kościoła ks. Antoni Ignacy Kocielski w 1760 roku (zmarł 18.05.1789 r. w Drohobyczu). Nad tabernakulum wisiał przypuszczalnie średniowieczny jeszcze obraz Matki Bożej w stylu bizantyjskim, nad nim zaś gotycki krucyfiks z postacią Chrystusa naturalnej wielkości, pochodzący prawdopodobnie z czasów erekcji kościoła. Jego dzieje są interesujące. Otóż 2 lipca 1786 roku w czasie nieszporów piorun wpadł do kościoła przez otwór sygnaturki i strzaskał krzyż, ale nie uszkodził figury. 3 lata później pożar strawił ołtarz, ale figura znów się zachowała. W czasach sowieckich ołtarz był zupełnie zniszczony, lecz figura została przechowana w miejscowym muzeum. Nowy ołtarz został wybudowany w 2017 r. i zdobi go starożytny krucyfiks. Oby ten Chrystus, tak cudownie ocalały, uratował swój przybytek od upadku!

W prezbiterium znajdowały się też dawniej obrazy patronów kościoła: św. Bartłomieja i Matki Bożej Wniebowziętej (oba pędzla Soleckiego), rzeźby św. Piotra i Pawła oraz lakierowana na biało statua św. Ignacego. Pod ścianami stały oryginalne, bogato rzeźbione stalle z drohobyckiego kościoła pokarmelitańskiego (obecnie cerkiew Świętej Trójcy), oraz również pięknie zdobiony konfesjonał proboszczowski z 1800 roku. Wszystkie te dzieła sztuki spotkał ten sam los, co ołtarz.

W głównej nawie zachował się wmurowany w ścianę piękny renesansowy pomnik żony drohobyckiego żupnika, Katarzyny Ramułtowej. Rzeźba ta ma 5,5 m wysokości oraz 3 m szerokości. Stworzył ją w 1572 roku lwowski architekt i rzeźbiarz Sebastian Czeszek. Środkowa część pomnika stanowi wnękę dość mocno zagłębioną pomiędzy pilastrami z bladożółtego alabastru, zakończonymi jońskimi kapitelami. Wnęka wyłożona jest czarnym marmurem. Na skośnej płycie spoczywa postać kobiety w pozycji leżącej, lekko wspartej na prawej ręce, znacznie większa od postaci naturalnej. Cała postać wykuta jest z ciemnobrunatnego alabastru o pięknym połysku i efektownych słojach. Zakończenie górne stanowi rodzaj szczytu attykowego, na którym znajduje się pusta prostokątna tablica o wywijanych brzegach. Na wąskim fryzie nad tablicą widnieje napis łaciński: „Dzieło to Sebastiana Czeszki, obywatela lwowskiego”. U dołu, pod figurą umieszczono długi wierszowany napis, częściowo zniszczony w 1648 roku. Według znakomitego historyka sztuki prof. Mieczysława Gębarowicza jest to jeden z okazalszych zabytków póżnego renesansu. Jak głosi drohobycka legenda, Ramułtowa wstaje co noc, wychodzi ze swego marmurowego łoża, klęka na wytartej posadzce kościoła i modli się za swój gród i jego mieszkańców.

Nad pomnikiem, naprzeciw nieistniejącej już dziś ambony, wisiał wielki obraz Matki Boskiej pędzla Tomasza Dolabelli, spolonizowanego artysty włoskiego, jednego z najwybitniejszych twórców polskiego wczesnego baroku. Niestety, i on nie zachował się do dziś.

Pod arkadą przy pierwszej parze łuków były dwa ołtarze: Świętej Trójcy (z płaskorzeźbą Świętej Trójcy oraz obrazami "Święta Magdalena" i "Święty Jan Niepomucen") i Bożego Ciała (z obrazami Wieczerza Pańska, Święty Franciszek z Asyżu, Święty Erazm, biskup i męczennik). Pod drugą parą łuków – w środku kościoła – również znajdowały się dwa ołtarze: Przemienienia Pańskiego (z obrazami Matki Boskiej Bolesnej i bł. Jakuba Strepy, arcybiskupa halickiego) oraz Świętego Antoniego z pozłacanym i krytym srebrną sukienką obrazem świętego. Na skrzydłach tego obrazu znajdowały się wizerunki św. Kingi, św. Marcina z Tours, św. Ignacego Loyoli i św. Franciszka Ksawerego wśród aniołów. Wszystkie te wyżej wymienione ołtarze, dziś już nieistniejące, pochodziły z końca XVIII wieku.

W południowej nawie bocznej znajduje się kaplica św. Anny. Umieszczono w niej ołtarz Serca Pana Jezusa, dziś nieistniejący. W kaplicy zachowały się malowidła pędzla Soleckiego. Obecnie, na iluzjonistycznym ołtarzu umieszczono kopię obrazu Matki Bożej Kochawińskiej, w złoconych ramach. Obraz ten ufundował Romuald Kołudzki-Stobbe drohobyczanin z Warszawy. Freski na ścianie pod oknem przedstawiają św. Jana Kantego i św. Walentego, patronów ubogich i chorych. Nad kaplicą mieściła się wspaniała biblioteka parafialna, licząca kilka tysięcy inkunabułów i starodruków. Dziś zostały tylko puste połamane półki i pulpity.

W północnej nawie jest kaplica Matki Boskiej. W 1790 roku ks. Ignacy Jarocki zdjął jej sklepienie, a materiał przeznaczył na budowę obecnego chóru. Freski w kaplicy zupełnie zniszczone.

W ścianie północnej tejże nawy jest wejście do kaplicy Matki Boskiej Różańcowej, dawnej - św. Mikołaja. Niegdyś było to główne wejście do kościoła. Z powodu profanacji fary w 1648 roku drzwi te zamurowano i wybito nowe w ścianie zachodniej. W ostatnich latach XVIII wieku rozpoczęto tu budowę kaplicy, wykończonej w 1800 roku. Wejście do kaplicy nie miało drzwi. W 1992 roku pan Władysław Gęsiorek ufundował żelazną kratę.

Sklepienie i ściany kaplicy pokrywają sztukaterie. Pod ścianą północną był niegdyś ołtarz Matki Bożej Różańcowej z napisem u góry: „Zdrowaś Maryjo”, zaś po prawej stronie – chrzcielnica, na pokrywie której wyrzeźbiono św. Jana Chrzciciela. Na ścianach kaplicy rozmieszczone są lakierowane na biało tablice z piaskowca, z ramionami zdobionymi sztukaterią i napisami opiewającymi pracę administrujących parafią proboszczów. Nad wejściem do kaplicy umieszczono zasługi odnowiciela świątyni, ks. Jarockiego, wystawiając mu pomnik z alegorycznymi postaciami.

Z lewej strony prezbiterium są drzwi do zakrystii, z napisem u góry informującym, iż kościół zaczęto restaurować w 1790 roku. Dawnej zakrуstii już nie ma; zastąpiono ją nową, zbudowaną w 1822 roku w stylu dostosowanym do kościoła, według projektu inżyniera Edmunda Leona Ostoi Soleckiego. W przedsionku zakrystii na ścianie znajduje się fresk z 1934 roku, przedstawiający Najświętszą Maryję Pannę, zaś w jego rogach zamieszczono nazwiska ofiarodawców remontu kościoła. Kute drzwi żelazne do zakrystii – jak również do skarbca – są arcydziełem sztuki kowalskiej. Składają się z małych, kunsztownie znitowanych kawałków blachy. Na uwagę zasługują także cztery dekoracyjne, kute zawiasy. Z przedsionka zakrystii prowadzą schody na strych; do piwnicy, gdzie niegdyś były krypty, schodzi się schodami, które zamyka wejście w posadzce prezbiterium.

Niepodal kościoła stoi dawna baszta obronna, obecnie dzwonnica. W 1914 roku ówczesny proboszcz zaplanował założenie na jej parterze kaplicy pogrzebowej. Prof. Tadeusz Rybkowski namalował na ścianach i na sklepieniu freski. Niestety, ten ostatni (przedstawiający Zmartwychwstanie) wskutek zaciekania przez uszkodzony dach, odpadł razem z tynkiem. Freski na ścianach są już bardzo zniszczone – właściwie o krok od zupełniej zagłady. W oknach kaplicy miały być witraże. Wykonał je już Zakład Żeleńskiego. Niestety, I wojna światowa obróciła wszystkie te plany wniwecz.

Wewnątrz grubych murów dzwonnicy kręte schody prowadzą na wyższe piętra, gdzie na potężnych dębowych belkach wisiały dzwony. W naszym stuleciu nie dane im było wzywać swym głosem wiernych do oddawania Bogu chwały. W czasie I wojny światowej trzy zabytkowe dzwony pochodzące z XVI-XIX wieku przetopiono na działa. To samo spotkało podczas II wojny światowej trzy ufundowane w okresie międzywojennym dzwony. W 1990 roku umieszczono na wieży zrzucony z niej i jedyny ocalały dzwon św. Bartłomeja z 1739 roku, którego radosny głos w samą Wielkanoc ogłosił miastu Zmartwychwstanie. A rok później przykryto od nowa blachą dach wieży i ustawiono z powrotem krzyż.

W 2018 roku Bogumił Mieszkowski, Prezes Fundacji im. Rodziny Mieszkowskich w Krakowie, pokrył koszty związane z konserwacją pokrycia dachowego dzwonnicy jak również konserwacją drewnianej figury św. Jana Niepomucena, która stała na moście przez rzekę Tyśmienicę na Koroście. Dzięki dotacji Artura Derlikiewicza, Prezesa Fundacji Chrońmy Dziedzictwo w Lublinie, wyremontowano pierwszy poziom dzwonnicy, odtworzono gipsowe stiuki, wyłożono posadzkę zabytkową cegłą. W 2018 r. utworzono wystawę ikon Najświętszej Maryi Panny, czczonych na Ukrainie. Dzwonnica wymaga jednak wielkich jeszcze nakładów finansowych i znacznego wkładu pracy, aby móc ją przywrócić do użytku dla parafii.

Kościół ma bogatą historię. Erygowany w 1392 roku pod patronatem królewskim, zarządzany przez miejskich plebanów, w XV-XVI wieku był wiele razy plądrowany i niszczony. Po każdej kolejnej profanacji był rekonsekrowany, dlatego też jest aż pod trzema wezwaniami: Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, Świętego Krzyża, św. Bartłomieja i Wszystkich Apostołów. W roku 1558 oddano go jako beneficjum kapitule katedralnej chełmskiej. Do 1798 roku pozostawał we władaniu zarządców wyznaczonych przez kanoników chełmskich, co nie przynosiło mu pożytku; ci bowiem dbali bardziej o dochody kapituły niż o stan świątyni. Jak stwierdza inwentaryzacja z 1743 roku, kościół chylił się ku upadkowi, więc podnosiły się już głosy, iż „dla tak wielkiej reparacji trzeba go zamienić na magazyn”. Dopiero za panowania austriackiego w 1789 roku uwolniono farę od zarządu kapituły chełmskiej, a przywrócono probostwo miejskie. Wtedy to nowy proboszcz, eks-jezuita (zakon jezuitów zniesiono w 1773 roku) ks. Ignacy Jarocki z pomocą cesarską i miejską dokonał gruntownej renowacji świątyni.

W latach 30. XX wieku ówczesny proboszcz ks. dr Kazimierz Kotula rozpoczął nowe prace remontowe. Kamień trembowelski, którym wyłożona była podłoga, zamienił na ozdobne płytki. Cmentarz przykościelny został ogrodzony kutym parkanem żelaznym. Obecnie otacza on szkołę nr 4 przy ulicy Stryjskiej.

Ostatnim proboszczem parafii był ks. Stanisław Banaś, którego w 1947 roku zmuszono do wyjazdu do Rudnika nad Sanem. W początkowej fazie II wojny światowej – we wrześniu 1939 roku – kościół nie ucierpiał. Cała nienawiść skierowała się natomiast przeciw drohobyczanom. Po agresji sowieckiej nastąpiły aresztowania Polaków, z których prawie wszyscy zaginęli. Od stycznia 1940 roku rozpoczęły się masowe wywozy na Syberię. W czerwcu 1941 roku aresztowano i zamordowano organistę kościelnego, pana Edwarda Stadnika.

Podczas okupacji niemieckiej odbywały się nabożeństwa dla żołnierzy niemieckich. Udział w nich był dla Polaków zakazany. Kiedy w 1944 roku znów przyszli sowieci, kazali założyć – według nowego "prawa" władzy bolszewickiej – tzw. komitet kościelny. Jego przewodniczącym został pan Józef Przeniczka. Nastały straszne czasy: jednych wypędzano do Polski, innych wywieziono na Syberię. Rozkazano wyjechać proboszczowi. Osieroconą parafię dorywczo obsługiwali o. Marcin Karaś CSsRi ks. Kazimierz Stopa. Obowiązki organisty przejęła pani Irena Ziółkowska. Kościół funkcjonował aż do strasznego dnia 29 czerwca 1949 roku. Wówczas to, w samo święto Apostołów Piotra i Pawła, w czasie mszy świętej celebrowanej przez ks. Kazimierza Stopę, do kościoła wtargnęli przedstawiciele władzy sowieckiej, wypędzili wszystkich i zabrali klucze świątyni. Dla resztki parafian i fary nadszedł czas Golgoty. Z kościoła usunięto wszystkie krzyże, zniszczono wystrój wewnętrzny, zamieniono go na magazyn atrybutów teatralnych. Mimo to, jego wyniosłę, rosnące ku niebu ściany dodawały odwagi garstce wiernych. Życie religijne wśród resztek nie wywiezionych katolików zamarło – ale tylko pozornie.

Z ogólnego zniszczenia zachowało się niewiele spośród wyposażenia fary. W czasie zamykania kościoła należąca do komitetu kościelnego pani Józefa Serwatka wyniosła feretron z figurą św. Józefa z Dzieciątkiem Jezus. Zachował się również zielony ornat, patena i kielich z wygrawerowanym na podstawie napisem: "Firma Kopaczyński - Kraków. Ks.Walentemu Toczkowi, czcigodnemu Księdzu Moderatowi, Solidacja Marjańska w Drohobyczu 14.II.1925".

Katolickich wiernych grzebali duchowni prawosławni. Aby na pogrzeb mógł przyjechać ksiądz z czynnego kościoła w Samborze, Stryju czy Lwowie, potrzeba było specjalnego pozwolenia władz miejskich. Pozostali w mieście wierni z bólem obserwowali postępujące niszczenie świątyni. Wielu chodziło pod kościół modlić się, choćby tylko w duchu. Jedną z odważniejszych wiernych była pani Grech, która przynosiła kwiaty pod zamknięte drzwi kościoła i modliła się jawnie, klęcząc. Zmarła podczas takiej właśnie modlitwy.

Czas dokonywał weryfikacji wiary. Jedni odchodzili od niej, drudzy przeciwnie – umacniali się w niej. Grupki wiernych po kryjomu zbierały się na wspólne modlitwy. Czyż można tak, po tylu już latach, wyliczyć ich wszystkich? Na papier cisną się słowa jednego z katakumbowych epitafiów: "A tych tylko Bóg zna z imienia..."

Powoli życie sakramentalne odradzało się, choć już oczywiście nie w kościele, lecz w podziemiu, w prywatnych domach. Rozpoczęło się nielegalne odprawianie nabożeństw w domu ś.p. Józefy Serwatki przy ulicy Górna Brama. Przyjeżdżał O. Serafin Kaszuba, kapucyn, zwany później apostołem Wołynia, Syberii i Kazachstanu, ksiądz bez zameldowania i rejestracji, obecnie kandydat na ołtarze. Msze celebrowali również księża z Sambora: ks. Kazimierz Mączyński i ks. Augustyn Mednis. Bywał także ks. Marcjan Trofimiak, obecnie biskup senior, oraz O. Dominik Orczykowski, kapucyn.

Przez długie lata nielegalna służba miała miejsce w domu ś.p. Heleny Korpak, Janiny i Adama Chłopków, przy ulicy Wójtowska Góra. Prawie stale odprawiał tu nabożeństwa dominikanin ś.p. o. Zygmunt Kozar. Odbywały się one przy zasłoniętych oknach, przyciszonym głosem. Uczestniczący wchodzili pojedynczo i z zachowaniem środków ostrożności. Odbywały się nawet rekolekcje "na raty" dla małych grup wiernych. Przyjeżdżał również ks. Bernard Mickiewicz. Gdy w 1970 roku przybył na parafię do Stryja, wniósł ze sobą w życie religijne nowy, świeży oddech. W zakrystii, mimo że było to zabronione, uczył dzieci i dorosłych. Jawnie zachęcał, by wierni nie bali się wyznawać swej wiary.

W 1972 roku na cmentarzu przy ul. Truskawieckiej było odnowiono małą kaplicę cmentarną p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego. Ks. Mickiewicz podczas każdego pogrzebu spowiadał i odprawiał mszę świętej w kaplicy. Zdarzało się, że niektórzy uczestniczyli we mszy po raz pierwszy od 1949 roku.

24 sierpnia 1973 roku na odpust w dniu święta patrona św. Bartłomeja odbyło się w kaplicy – bez zezwolenia władz – uroczyste nabożeństwo. Zebrały się setki wiernych, tak Polaków, jak i Ukraińców, grekokatolików, którzy nie zgodzili się przejść na prawosławie i uczestniczyli nielegalnie w naszym życiu religijnym. Uroczystość ta ogromnie podniosła na duchu wszystkich wierzących, czego oczywiście nie mogła puścić płazem ateistyczna władza. Zaczęły się prześladowania – rewizje u księdza i wiernych, przesłuchania. Ks. Mickiewicz umocniony Duchem Świętym, sam z kolei umacniał innych czy to z ambony, czy w konfesjonale, czy też w prywatnych rozmowach. Jednak los kaplicy był przesądzony. 1 listopada 1973 roku odbyła się w niej ostatnia msza święta. Wkrótce potem władze zamknęły ją, a za jakiś czas "nieznani sprawcy" skradli całe jej ubogie wyposażenie. 21 grudnia 1973 roku ks. Mickiewicz został aresztowany i skazany za działalność religijną. Wyrok odbył w drohobyckim więzieniu. Pierwszy raz od 1949 roku ksiądz był na stałe w Drohobyczu – ale uwięziony i cierpiący.

W tym czasie życie religijne aktywnie podtrzymywał ś.p. Wiktor Urbanowicz. On to odwiedzał rodziny przed świętami Bożego Narodzenia roznosząc opłatek, a przed Wielkanocą karteczki z informacją o porządku nabożeństw w Samborze, Stryju i Lwowie. Polepszająca sie komunikacja umożliwiała dojazd niewielkimi grupami do czynnych świątyń.

W 1974 roku rozpoczęto zbieranie podpisów pod petycją o rejestrację parafii i zwrot kościoła. Ostatecznie jednak nie skierowano tego pisma do urzędu, gdyż nasiliły się prześladowania i nie chciano narażać ludzi. Drugi raz wznowiono te starania na początku 1988 roku. Był to już czas "odwilży" w polityce Gorbaczowa. Pod podaniem do władz zebrano 28 podpisów niezbędnych do rejestracji pararafii. Zawiązano komitet odzyskania świątyni. Na jej czele stanął pan Czesław Bulkiewicz. Podanie do władz zawiezli do Moskwy Halina Bulkiewicz i Wilhelm Lasowy (weteran II wojny światowej). Starania komitetu trwały półtora roku. Rozmawiano z władzami w Drohobyczu, Lwowie i Moskwie, napisano setki listów do różnych instytucji. A co najważniejsze – nie ustawała modlitwa wiernych, nawet w Częstochowie przed Cudownym Obrazem Matki Bożej Jasnogórskiej. I Bóg jej wysłuchał. 13 grudnia 1989 roku przyszła radosna wieść, że kościół - dotychczas siedziba muzeum ateizmu – został zwrócony katolikom. Opiekę nad reaktywowaną parafią objął ks. Kazimierz Mączyński, proboszcz samborski. Postawiono tymczasowy ołtarz i tuż przed świętami, 23 grudnia ks. biskup Stefan Moskwa, sufragan przemyski, ponownie poświęcił świątynię. Na podstawie przedwojennych zdjęć pan Władysław Winiarz, długoletni kościelny ufundował stylowe balaski. Po 40. latach profanacji świątyni przed Najświętszym Sakramentem znów zapłonęła wieczysta lampka.

Po ks. Mączyńskim parafią przez kilkanaście miesięcy opiekował się ks. Stanisław Miś. W grudniu 1990 roku pracę duszpasterską w parafii podjęli redemptoryści: o. Krzysztof Szczygło, o. Ryszard Kowalczyk i br. Marek Zwierz. Rozpoczęła się praca nad odtwarzaniem tego, co w duszach zniszczyła ateizacja. O. Kowalczyk zajął się też ratowaniem fary. Zebrano wszelkie dostępne dokumenty pisane i fotograficzne dotyczące dawnego wewnętrznego wystroju kościoła. Na podstawie starych fotografii ołtarza głównego krakowski architekt pan Józef Dudkiewicz wykonał nieodpłatnie projekt ołtarza jako wierną kopię starego. Rozpoczęły sie prace nad realizacją tego projektu. Aby umożliwić zbiór funduszy na ten cel, o. Ryszard założył konta pieniężne w Ukrainie i w Polsce. W 1992 roku świątynia otrzymała w darze oo. Bonifratrów z Krakowa dwa piękne barokowe ołtarze. Ustawiono je w bocznych kaplicach. Obecnie są bocznymi skrzydłami głównego ołtarza. Dzięki składkom parafian stolarze wykonali stylowe ławki wg przedwojennego wzorca. W dalszych planach jest pomalowanie kościoła i odnowienie zniszczonych witraży.

Z pomocą spieszą także drohobyczanie rozsiani po Polsce. Zorganizowali oni w latach 1990 - 91 dwie pielgrzymki na uroczystość odpustową ku czci św. Bartłomieja. Ofiarowano wówczas tabernakulum i piękną figurę Matki Bożej Fatimskiej, poświecona przez Ojca Świętego Jana Pawła II. W odbudowie zabytkowej fary pomaga pan Romuald Kołudzki-Stobbe, prezes Zarządu Głównego Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Drohobyckiej. Swymi ofiarami wspiera nas wielu ludzi dobrej woli; m.in. ofiarowano kandelabry i kinkiety w ilości wystarczającej do oświetlenia całego kościoła, wykonano kratę wejściową. Z aktywną i cenną pomocą pospieszyli drohobyczanie z Krakowa. Na początku stycznia 1992 roku krakowscy konserwatorzy z sekcji konserwatorów dzieł sztuki Akademii Sztuk Pięknych podjęli się bezinteresownie odnowienia dwunastu cennych i bardzo zniszczonych rzeźb figuralnych. Wszelka życzliwość cieszy, ale czeka nas jeszcze ogrom pracy.

W 1991 roku odbyła się parafialna pielgrzymka do Lubaczowa i Częstochowy na spotkanie z Ojcem Świętym Janem Pawłem II. W 2007 roku ze składek parafian został wybudowany pomnik Ojca Świętego Jana Pawła II, jako wotum wdzięczności za odzyskany kościół, a 24 sierpnia w tymże roku poświęcił go ks. bp Marian Buczek. Obecnie parafia należy do dekanatu stryjskiego archidiecezji lwowskiej i z nadzieją spogląda w następne – już siódme – swe stulecie.

 


Kaplica została wybudowana przez Karola Nahlika w 1830 r.
W okresie zamknięcia kościoła p.w. św. Bartłomieja (1940-1989) kaplica bywała miejscem nie tylko pogrzebów, ale i innych ceremonii religijnych, przeważnie wówczas zakazanych lub źle widzianych.

"Relikwiarz w mensie ołtarzowej cmentarnej kaplicy pw. Podwyższenia Krzyża Św. przy ulicy Truskawieckiej w Drohobyczu, obw. lwowski z napisem w języku łacińskim.

W Roku Pańskim 1850, dnia 5 miesiąca października, Ja Franciszek Ksawery Wierzchlejski, Biskup Przemyski, poświęciłem ten przenośny ołtarz i umieściłem w nim relikwie świętych Seweryna i Sylwana Męczenników i pieczęć moją kazałem przyłożyć"

Franciszek Kwasery, Biskup, Przemyśl, dnia 10 października 1850.

 

Obecnie służy jako kaplica pogrzebowa naszej parafii. 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Obraz Matki Bożej Częstochowskiej - Drohobyckiej, namalowany na blasze miedzianej, powstał na przełomie XIX i XX wieku. Poświęcony został w roku 1904, razem z nową Kaplicą pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej Królowej Polski. Kaplicę dla zaspokojenia swoich potrzeb religijnych, zbudowali polscy kolejarze przy dworcu w Drohobyczu, odległym od centrum miasta około 3 km. W czasach zaborów obraz i Kaplica stanowiły dowód polskiej tożsamości narodowej. Po wkroczeniu sowietów do Drohobycza w roku 1944 Kaplica została zdewastowana, obraz Matki Bożej przestrzelony kulą rewolwerową w okolicach serca i odarty z koron nad Dzieciątkiem i Maryją. To tak, jakby przestrzelone zostało serce milionów Polaków. Ocalony przez dzieci: Kazimierę i Zofię Cisowskie, córki ogrodnika kolejowego, które widząc ograbiony obraz i Kaplicę powiedziały: „Matko Boża, my Ciebie tutaj nie zostawimy, po jedziesz z nami” – i owinięty w koc zabrały do wagonu przed deportacją do Polski. Obraz był w rodzinie Pani Kazimiery blisko pół wieku i został ofiarowany Stowarzyszeniu Przyjaciół Ziemi Drohobyckiej na wieść, że Kaplica Kolejowa będzie po spaleniu odudowana. Oryginał obrazu po odrestaurowaniu w Akademii Sztuk Pięknych, z zachowaną przestrzeliną, znajduje się w ołtarzu głównym świątyni Ojców Bonifratrów w Warszawie przy pomniku, który Naród postawił Poległym i Pomordowanym na Wschodzie.

W odbudowanej ze zgliszczy Kaplicy Kolejowej w Drohobyczu umieszczona została natomiast piękna kopia tego wizerunku Matki Bożej, wraz z tablicą z czarnego marmuru o treści „Ta Kaplica zbudowana w roku 1904 przez Kolejarzy Polskich Ojców naszych, pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej, przez Króla Jana Kazimierza w roku 1656 we Lwowie Królową Polski ogłoszoną, staraniem Polaków z Drohobycza i przy wsparciu Polskich Kolei Państwowych oraz Ministerstwa Kultury i Sztuki – PRISTINAE FORMAE RESTITUTA EST A.D. 1998”. Na zewnątrz odbudowanej Kaplicy w Drohobyczu umieszczona została druga marmurowa tablica w języku ukraińskim i polskim o treści: „Ta Kaplica zbudowana w roku 1904 odbudowana została A.D. 1998 staraniem Polaków z Drohobycza dla uczczenia modlitwą ofiar I i II wojny światowej”.


 

Drewniana figura św. Jana Niepomucena znajdowała się w kaplicy obok rzeki Tyśmienicy przy ul. Zaricznej (dawna Korost). W latach 40. XX wieku została zrzucona przez ateistów do rzeki. Uratowana i przechowana przez Rodzinę Budz. Renowacja rzeźby przeprowadzona na koszt Fundacji im. Rodziny Mieszkowskich z Krakowa przez Bogumiła Mieszkowskiego.

Obecnie figura znajduje się w dzwonnicy i jest częścią stałej wystawy kopii Cudownych Obrazów Najświętszej Maryi Panny.

 


 

Wszyscy Święci i Święte Pańscy Ziemi Drohobyckiej

módlcie się za nami

 

 

Sługa Boży ks. Marcin Laterna (1552- 1598)

Urodził się w Drohobyczu. Jezuita, spowiednik i kaznodzieja króla Stefana Batorego. Polski pisarz i teolog. Zginął za wiarę śmiercią męczeńską.

Ks. Ignacy Łobos (ur. 16 sierpnia 1827 w Drohobyczu, zm. 15 kwietnia 1900 w Tarnowie) – biskup rzymskokatolicki, biskup pomocniczy przemyski w latach 1882–1885, biskup diecezjalny tarnowski w latach 1885–1900. Święcenia kapłańskie przyjął w 1851. W 1868 został szambelanem dworu cesarskiego, a w 1874 szambelanem papieskim. W 1882 został biskupem pomocniczym diecezji przemyskiej, a w 1885 biskupem diecezjalnym diecezji tarnowskiej. Przeprowadził gruntowny remont katedry w Tarnowie.

Ks. Włodzimierz Ochab ur. 1890 r. Kapelan zakładu karnego „Górka”. Zamordowany w kwietniu 1940 r. w siedzibie NKWD w Twerze. Pośmiertnie mianowany w 2007 r. na stopień majora. Męczennik za wiarę.

Ks. Szymon Korpak, ur. 16.10.1880 r. w Drohobyczu. Proboszcz parafii w Medyce. Poseł na Sejm, działacz gospodarczo-społeczny. Aresztowany 02.11.1939 r. przez NKWD i zamordowany w przemyskim więzieniu 28.05.1940 r. Męczennik za wiarę.

Sługa Boży ks. kleryk Kazimierz Marian Kuriański (25.02.1917 – 13.11.1940)

Urodził się w Drohobyczu. Werbista. Męczennik za wiarę okresu nazizmu. Zginął w obozie koncentracyjnym w Gusen.

Błogosławiony o. Sewerian Baranyk ( 1889-1941)

Kapłan greckokatolicki i bazylianin. Aresztowany przez NKWD i zamęczony w więzieniu drohobyckim. Męczennik za wiarę.

Błogosławiony o. Jakym Seńkiwski (1896-1941).

Kapłan greckokatolicki. Przełożony klasztoru drohobyckiego oo. Bazylianów. Aresztowany prze NKWD i ugotowany żywcem w więziennym kotle. Męczennik za wiarę.

Ks. Emil Łuczeczko, ur. 13.09.1910 w Podbużu. Salezjanin. Zginął w obozie koncentracyjnym w Działdowie w 1941 r. Męczennik za wiarę.

Ks. Franciszek Stańko, ur. 1903 rok. Administrator parafii Równe, ofiara sowietów w 1941 roku. Męczennik za wiarę.

Ks. Józef Kilar, ur. 1892, ksiądz kanonik, proboszcz w Stupnicy Polskiej, ofiara NKWD, Woronież 1942 rok. Męczennik za wiarę.

Ks. Andrzej Osikowicz, ur. 1890 r. Proboszcz z Borysławia, dziekan drohobycki. Zginął w obozie koncentracyjnym „Majdanek” 29.12.1943 r. za ratowanie Żydów. Męczennik za wiarę.

Ks. Kleryk Jan Müller, ur. 13.01.1914 r. we wsi Rybnik. Więzień obozów sowieckich. Zginął w okolicy Archangielska w 1943 roku. Męczennik za wiarę.

S. Antonina Dyhiżbańska. Szarytka. ur. 1874 r., zginęła w Drohobyczu 20.07.1944 r. w czasie działań wojennych.

Ks. Ignacy Popkiewicz, zm.30.12.1944 r. Ostatni proboszcz rzymsko-katolickiej parafii w Podbużu pw. św. Jana Chrzciciela. Pochowany w nieoznakowanej mogile na cmentarzu rzymsko-katolickim w Podbużu.

o. Dionizy, Mirosław Janiszewski, ur. 05.05.1908 r. w Drohobyczu. Dominikanin, członek AK. Zginął w czasie II wojny światowej.

Błogosławiony o. Witalij Bajrak (1907-1946).

Kapłan greckokatolicki. Ihumen klasztoru oo. Bazylianów w Drohobyczu. Aresztowany przez NKWD i zamęczony w więzieniu. Męczennik za wiarę.

Ks. Tomasz Sapeta (1976 - 1950)

Proboszcz w Lipowcu koło Wróblowic. Za pracę duszpasterską zginął w więzieniu, we Wrocławiu. Męczennik za wiarę.

Błogosławiona s. Olimpia, Olga Bida. (ur. 1903 r.) Przełożona domu Zgromadzenia Sióstr św. Józefa obrządku greckokatolickiego w Chyrowie. Aresztowana przez NKWD i wysiedlona do Borysławia. Deportowana na Syberię, gdzie zmarła w nieludzkich warunkach 28.01.1952 r.

Błogosławiona s. Łaurencja, Leokadia Harasymiw (ur. 31.09.1911). Zakonnica Zgromadzenia Sióstr św. Józefa obrządku greckokatolickiego. Aresztowana przez NKWD i wysiedlona do Borysławia. Deportowana na Syberię, gdzie zmarła w nieludzkich warunkach 28.08.1952 r.

Błogosławiony ks. Władysław Findysz (1907-1964)

Wikariusz w Drohobyczu i Borysławiu. Gorliwy duszpasterz. Więzień UB. Zmarł wskutek znęcania się fizycznego i psychicznego. Męczennik za wiarę.


Śp. Jan Kułyniak (1884 - 1967)

W czasach sowieckich po wyjeździe księży z naszej parafii prowadził w swoim prywatnym budynku przy ul. Wójtowska Góra pozaliturgiczne nabożeństwa.

Śp. Antoni Raiński (22.07.1894 - 1972)

W czasach sowieckich po wyjeździe księży z naszej parafii prowadził w kościele pozaliturgiczne nabożeństwa.Mieszkał przy ul. Truskawieckiej. Prześladowany przez NKWD.

Sługa Boży o. Serafin Kaszuba (17.06.1910 – 17.09.1977)

Włóczęga Boży. Konspiracyjnie docierał z posługą kapłańską do odległych zakątków ZSRR. Sprawował „nielegalnie” nabożeństwa w prywatnych domach w Drohobyczu.

Śp. Wiktor Urbanowicz ( 1903 - 1983)

Zam. przy ul. Wojtowska Góra. Podjął się trudu informowania Polaków o nabożeństwach w jeszcze funkcjonujących kościołach w Stryju, Samborze i Lwowie.

Śp. Józefa Serwatka, (1909 – 1986). W jej domu przy ul. Górna Brama odbywały się „ nielegalne” nabożeństwa rzymsko-katolickie.

Ks. Prałat Jan Szetela (27.12.1912 – 04.06.1994)

Więzień NKWD w Drohobyczu, Stryju i lagrów sowieckich. Wieloletni proboszcz parafii pw. św. Marcina w Nowym Mieście. W czasach prześladowań odprawiał pogrzeby w Drohobyczu.

Sługa Boży o. Rafał Kiernicki (03.05.1912- 23.11.1995) łącznik AK, więzień NKWD, proboszcz katedry lwowskiej, biskup pomocniczy. W czasach sowieckich otaczał potajemnie posługę duszpasterską wiernych parafii drohobyckiej.

Ks. Kazimierz Mączyński (1928-1996). Proboszcz w Samborze. Pierwszy proboszcz po zwrocie kościoła w Drohobyczu. W czasach sowieckich opiekun parafii w Drohobyczu. Sprawował „nielegalnie” nabożeństwa w prywatnych domach w Drohobyczu.

S. Kazimiera, Stanisława Morka ( 18.04.1930 – 24.04.2001). Dominikanka. W czasach sowieckich prowadziła „nielegalną” katechizację w Drohobyczu. Pochowana w Fastowie koło Kijowa.

O. Zygmund, Jan Kozar, (08.02.1937 - 02.10.2003). Dominikanin. Gorliwy duszpasterz. Sprawował „nielegalnie” nabożeństwa w prywatnych domach w Drohobyczu i Borysławiu. Pochowany w Fastowie koło Kijowa.

Ks. Bernard Mickiewicz (1929 – 2006). Proboszcz w Stryju. W czasach sowieckich opiekun parafii w Drohobyczu. Sprawował „nielegalnie” nabożeństwa w cmentarnej kaplicy i prywatnych domach w Drohobyczu. Więzień KGB. Męczennik za wiarę.

Ks. Augustyn Mednis (1932-2007). Wikariusz w Samborze i proboszcz w Stryju. W czasach sowieckich opiekun parafii w Drohobyczu. Sprawował „nielegalnie” nabożeństwa w prywatnych domach w Drohobyczu.

Śp. Helena Korpak (11.09.1902 – 17.11.1985) i Czesława Horwat (20.07.1932-23.03.2007). Matka i Córka. W ich domu przy ul. Wojtowska Góra odbywały się „ nielegalne” nabożeństwa rzymsko-katolickie.

„Umiłowali Kościół i starali się, by i inni Go kochali”

 


 

 

Litania do bł. Władysława Findysza, kapłana i męczennika komunizmu

 

Kyrie eleison, Chryste eleison, Kyrie eleison.

Chryste usłysz nas, Chryste wysłuchaj nas.

Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.

Synu, Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami.

Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami.

Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.

 

 

Święta Maryjo, módl się nad nami
Błogosławiony Władysławie Findyszu,
Kapłanie według Serca Jezusowego,
Wierny głosicielu słowa Bożego,
Niestrudzony szafarzu sakramentów świętych,
Orędowniku ubogich,
Wspomożycielu potrzebujących,
Pocieszycielu uciemiężonych,
Nauczycielu młodzieży,
Duchowy ojcze powierzonych sobie parafian,
Mężny obrońco ładu moralnego,
Nieustraszony świadku Zbawiciela,
Męczenniku wytrwały aż do końca,

 

Przez twoje wezwanie do życia łaski w sakramencie chrztu świętego, wstawiaj się za nami u Boga
Przez twe powołanie do stanu kapłańskiego,
Przez twą troskę duszpasterską o powierzonych ci parafian,
Przez twoje głoszenie słowa Bożego,
Przez twoje sprawowanie sakramentów świętych,
Przez twą gorliwość w nawoływaniu do nawrócenia,
Przez twą miłość i dobroć świadczoną potrzebującym,
Przez twe zaangażowanie w czynienie wszelkiego dobra,
Przez twą wytrwałość na modlitwie,
Przez twój upór w dążeniu do królestwa niebieskiego,
Przez twoje niesłuszne oskarżenie,
Przez niesprawiedliwy wyrok,
Przez twe uwięzienie,
Przez zniewagi, szyderstwa, które wycierpiałeś,
Przez twe pokorne poddanie się woli Bożej,
Przez twój przykład chrześcijańskiego przyjęcia cierpienia,
Przez twą śmierć dla chwały Bożej,
Przez twe wyniesienie do chwały ołtarzy,

 

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.

 

P.: Módl się za nami bł. Władysławie.
W.: Abyśmy wolę Bożą wypełnili do końca.

 

Módlmy się: Wszechmogący Boże, dla zasług kapłana i męczennika błogosławionego Władysława, prosimy Cię pokornie, abyś wejrzał na nas łaskawie i udzielił nam potrzebnych łask oraz uzdolnił nas do mężnego świadczenia o Tobie. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

 


Sługa Boży o.Serafin Kaszuba

Sprawował „nielegalnie” nabożeństwa w prywatnych domach w Drohobyczu

 

Historia jego życia to los człowieka, który w każdym czasie i miejscu poszukiwał woli Bożej i starał się ją wypełniać. Wrzesień 1939 r. zastał go w rodzinnym Lwowie. Po śmierci matki, słysząc o trudnej sytuacji prześladowanych na Wołyniu katolików wyjechał do Równego. Mała ilość kapłanów powodowała konieczność nieustannych podróży duszpasterskich: Karasin, Bystrzyce, Dermanka, Horodnica. O. Serafin pozbawiony legalnej możliwości sprawowania kultu został wędrownym duszpasterzem i był w swej posłudze niezwykle ofiarny; zdarzało się, że po całonocnych spowiedziach mdlał w "konfesjonale". W ciągu dnia, by nie wzbudzać podejrzeń, podejmował różnorodne "legalne" prace. Był introligatorem, sprzedawcą ziół, a później palaczem w szpitalu dla chorych na gruźlicę. W 1966 r. został aresztowany za włóczęgostwo i zesłany do sowchozu w Arykty. Miejsce zesłania stało się dla niego nowym wyzwaniem duszpasterskim i okazją do głoszenia Ewangelii. Po oficjalnym uwolnieniu władza radziecka jeszcze raz podjęła próbę "uciszenia" kapłana. Został on zamknięty i skazany na 11 lat pobytu w zakładzie dla nieuleczalnie chorych, skąd udało mu się uciec. Związany z leczeniem szpitalnym pobyt w Polsce w latach 1968 - 70 utwierdził go tylko w przekonaniu, ze jest potrzebny na Wschodzie. Wrócił tam, by umrzeć wśród "swoich".

Ubóstwo było szczególnym charyzmatem o. Serafina. "Właściwie nic mi więcej niepotrzebne, kiedy mam Jego"- stwierdził. W podróżnej walizce nosił jedynie paramenty liturgiczne. Od wiernych nie pobierał ofiar, a kiedy coś otrzymał czuł się niegodnym dłużnikiem. Chrystusa doświadczał w dwojaki sposób: w Eucharystii, która była dla niego "Tym Co Najważniejsze" i w człowieku, którego spotykał obok siebie. Wydaje się, że dylemat Hamleta oraz stwierdzenie Czechowa, że "życie to problem bez możliwości rozwiązania" były mu obce. O. Serafin odkrył i realizował prostą formułę egzystencjalną: "na to człowiek żyje, żeby Panu Bogu służyć jak może", więc służył. Komuniści szkalowali go w różnorodnych artykułach nazywając: "pasożyt", "niebezpieczny włóczęga", "watykański szpion". Chrześcijanie mówili: "prawdziwy apostoł", "święty człowiek".

 

,,Boży włóczęga”

Jak to możliwe? Mieć dom gdziekolwiek

tylko z miłości, w nim próg i drzwi,

i dach bezpieczny tylko z tego uniesienia

i tak wędrować latami pośród flag czerwonych

po drogach Wołynia, stepach Kazachstanu.

 

W deszcz, śnieg nieść odpowiedź na tęsknotę

delikatniej niż siostra na łyżeczce lekarstwo.

Poznać smak oszczerstw, mrok więzienia.

Stawać codziennie z Mistrzem w cieniu podejrzenia

komisarzy, śledczych, nieść Światło w labirynty

zniewolenia, także w słabości, bólu i chorobie.

Rozmawiać z Krzyżem każdą tkanką, gestem

i słowem tak zwykłym, a niezwykłym.

 

A teraz, kiedy chmury gniotą ziemię, a dzień

ponury czasem trudny do zniesienia i kiedy nagle

złoty snop na ziemię pada – mówią nad Ikwą,

że to wędruje ojciec Serafin Kaszuba,

Boży włóczęga.

Mariusz Olbromski


 

A jednak tych, co ocaleli, modlitwy wołanie

otwarło bramy do Twych świątyń, Panie,

zmienionych w sklepy – w stajnie – składy...

I zapaliło lampki w mroku ruin,

trzepot serc stęczyło z trzepotem aniołów

-złączyło cztery rozdarte żywioły.

 

I znów śpiewają garstką: ,,Kiedy ranne...”,

gdy drżące słońce pierwsze blaski kładzie

na ziemi, tworząc krąg święty i rozlśniony

 

 

jak struny harfy niemierzonej,

po której wieczna pieśń przechodzi

Miłości – łodzi dla tonących-

w pustyni świata – laski Mojżeszowej.

 

A każdy dzień to zmartwychwstanie

z ruin Twych domów, większych w ludziach,

aby zwyczajność - nie była kościarzem,

serca zjadaczy chleba – nie były jak groby.

Mariusz Olbromski

 


Krakowski renesans w drohobyckiej farze

„Spotkania z Zabytkami”

Nagrobek Katarzyny Ramułtowej

Jednym z bardziej interesujących, dobrze zachowanych zabytków rzeźby renesansowej na Ziemi Lwowskiej jest pomnik Katarzyny Ramułtowej w kościele parafialnym p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Panny Marii, św. Krzyża i św. Bartłomieja w Drohobyczu. Jest to jedyne sygnowane i datowane na rok 1572 dzieło pochodzącego z Krakowa rzeźbiarza lwowskiego, Sebastiana Czeszka.

Niewiele pewnego wiemy o wykonawcy pomnika, bowiem dorobek pochodzącego z Krakowa obywatela lwowskiego, Sebastiana Czeszka (Czeska), pozostaje ciągle nieznany. Poza nagrobkiem Katarzyny Ramultowej nie zachowało się żadne jego sygnowane dzieło. Biografia i twórczość artysty jest rekonstruowana jedynie na podstawie skąpych materiałów źródłowych oraz analiz porównawczych nagrobka drohobyckiego z dziełami z terenu Polski i Rusi Koronnej.

Czeszek zdobył wykształcenie w jednym z rzeźbiarskich warsztatów krakowskich. W 3. ćw. XVI w. w stolicy Rzeczypospolitej rozwijali ożywioną działalność artyści pochodzenia włoskiego, lub Polacy operujący w swojej twórczości włoskimi wzorami. Najbardziej znani w tym czasie rzeźbiarze działający w Krakowie to Jan Michałowicz z Urzędowa, Jan Maria Padovano i Hieronim Canavesi. Ich działalność artystyczna skupiała się przede wszystkim na Wawelu: pracowali głównie dla dworu królewskiego, biskupów i kanoników katedry. Wykonywali też zamówienia dla możnych mecenasów poza stolicą. Rzeźbiarze ci zatrudniali i kształcili pomocników, którzy następnie rozpoczynali samodzielną pracę w innych rejonach, wykorzystując zdobycze warsztatowe swoich mistrzów. Motywy włoskie, twórczo przetworzone w pracowniach krakowskich, trafiały też na wschodnie ziemie Rzeczypospolitej, do Lwowa. Wśród artystów polskiego pochodzenia, przybyłych na Ziemię Lwowską wyróżniało się trzech rzeźbiarzy: Sebastian Czeszek, Jan Biały, uczeń Jana Michałowicza i twórca ołtarzy alabastrowych, oraz Jan Zaremba, również natione cracoviensis.

Sebastian Czeszek przybył do Lwowa ok. 1570 r. i osiadł tu na stałe, uzyskując obywatelstwo miasta. W 1572 r. był odnotowany jako jeden z założycieli cechu murarskiego, zrzeszającego również kamieniarzy i rzeźbiarzy. W zarządzie cechu zasiadał do śmierci w 1612 roku. Czeszek należał do zaradnych przedsiębiorców budowlanych. W prowadzonym przez siebie w latach 1587-1594 kamieniołomie w Mikołajowie nad Dniestrem utrzymywał warsztat, w którym pracujący pod jego kierunkiem kamieniarze odkuwali profilowane elementy architektoniczne oraz rzeźby, dostarczane nawet na znaczne odległości. Artysta wykonywał zmówienia m.in. dla kanclerza Jana Zamoyskiego rzeźbiąc detale przeznaczone do kolegiaty w Zamościu. Współpracował przy tym z głównym architektem kanclerza i budowniczym Zamościa, Bernardem Morando, który przez kilka lat też rozwijał działalność budowlaną we Lwowie.

Czeszek był uważany za jednego z najwybitniejszych rzeźbiarzy lwowskich późnego renesansu. Poza sygnowanym pomnikiem nagrobnym w Drohobyczu, działalność artystyczna artysty została potwierdzona źródłowo w Otwinowie, Zamościu i Dubiecku. Prace te znane są jednak wyłącznie z dokumentów pisanych (kontrakty). Natomiast na podstawie analogii z fragmentami nagrobka drohobyckiego, został przypisany Czeszkowi szereg innych dzieł, zachowanych do dziś, z których najciekawsze to piętrowy nagrobek pary małżeńskiej w Felsztynie (Skeliwka, obecnie zdeponowany we Lwowskiej Galerii Obrazów w Olesku, datowany na lata po r. 1577), rzeźby na fasadach narożnej kamienicy na Rynku we Lwowie, należącej do Jana Szolc-Wolfowicza (przed 1605) i starsza część fasady lwowskiej kaplicy Boimów (1611).

Okazały przyścienny nagrobek Katarzyny Ramułtowej wyróżnia się w gotyckim wnętrzu drohobyckiego kościoła. Stoi nietypowo: w nawie głównej, przy pierwszym od prezbiterium filarze północnym. Nie jest to jednak pierwotne miejsce pomnika. Początkowo nagrobek był ustawiony w samym prezbiterium, w pobliżu ołtarza głównego, a więc w najbardziej reprezentacyjnym miejscu świątyni. Zmiana lokalizacji nastąpiła zapewne pod koniec XVII w. (pośrednio świadczyła o tym wizytacja biskupia z 1722 r.), i wiązała się z potrzebą wstawienia do chóru kolejnych ołtarzy, na które brakowało już miejsca.

Pomnik, wykonany z czarnego marmuru i różnokolorowego alabastru, jest konstrukcją o dość przysadzistych proporcjach. Jego wysokość wynosi 5,50 m, szerokość 3 m. Nagrobek ma typową dla renesansowych pomników grobowych formę obszernej i głębokiej wnęki umieszczonej nad wysokim cokołem, ujętej pilastrami wspierającymi belkowanie z wydatnym szczytem. Zwieńczenie stanowi prostokątna rama kartuszowa ujęta akantowymi spływami wolutowymi i ukoronowana liściastymi ślimacznicami z krzyżem. W cokole pomnika zachował się fragment tablicy inskrypcyjnej.

Najważniejszym elementem nagrobka jest rzeźba zmarłej kobiety znajdująca się we wnęce. Płyta z wykonaną w brunatnym alabastrze figurą, ustawiona pulpitowo, zajmuje 2/3 wysokości niszy. Rzeźbiona w głębokim reliefie postać Katarzyny Ramułtowej spoczywa ułożona na poduszce, podparta na lewym łokciu, z prawą ręką przerzuconą przez tors. Tułów kobiety jest łukowato wygięty, wskutek czego głowa sprawia wrażenie lekko uniesionej. Nogi zmarłej są nieznacznie ugięte w kolanach. Kobieta jest ubrana w suknię o nieco schematycznie potraktowanych fałdach, nie ukrywających jednak linii ciała i jego upozowania. Głowę i ramiona Ramułtowej okrywa szal, którego fragment jest po prawej stronie dekoracyjnie ułożony na biodrze, a po lewej osłania łokieć. Kobieta trzyma w prawej dłoni sznur tzw. „paternostrów” (paciorków służących do odmawiania „Ojcze nasz”), zaś lewą ujmuje fragment tkaniny.

Sposób modelowania postaci, nieco schematyczny i ostry, powoduje, że figura nieco przypomina posągi późnogotyckie. Jednak proporcje i rysunek są poprawne i zdradzają rękę biegłego twórcy i dobrego obserwatora. Jedynie twarz Ramułtowej, pozbawiona cech portretowych, oraz jej dłonie, zostały oddane mniej umiejętnie: najwidoczniej te elementy ludzkiego ciała nie należały do najmocniejszych punktów artysty.

Ułożenie całej figury jest wprawdzie trochę nienaturalne, artysta oddał jednak pewne poruszenie, wskutek czego odnosi się wrażenie, że przedstawiona postać nie jest osobą zmarłą, czy uśpioną, ale wypoczywającą. Wykonując posąg Ramułtowej artysta mógł sięgnąć po wzór, jakim była rzeźba Urszuli Leżeńskiej z jej pomnika nagrobnego w Brzezinach, wykonanego w latach 1563-1568 przez Jana Michałowicza z Urzędowa. Upozowanie obu postaci jest zbliżone, choć w Brzezinach figura spoczywa ułożona bardziej naturalnie i dzieło prezentuje wyższy poziom artystyczny. Czeszek mógł skorzystać z tego przykładu bezpośrednio, być może dzięki kontaktom z Michałowiczem jeszcze w czasie swojego pobytu w Krakowie, albo też poprzez rysunki i szkice i notatki. W zbliżonym czasie, ok. 1570 r. we Lwowie powstała bardzo podobna rzeźba Anny z Opalińskich Czarnkowskiej, przeznaczona do piętrowego nagrobka w Czarnkowie. Jej autorem był, pochodzący również z Krakowa, lwowski rzeźbiarz Jan Zaremba, uczeń i współpracownik Hermana van Hutte. Figury Katarzyny i Anny są tak samo upozowane, co może dowodzić wspólnego wzoru. Do tej grupy należy dołączyć jeszcze jedno dzieło, posąg z płyty nagrobnej Heleny Ramszowej z nagrobka w Oleszycach, wykonanego przez nieznanego twórcę ok. poł. XVI w. Ta, bardzo dziś zniszczona rzeźba wykazuje znaczne podobieństwa formalne zarówno z figurą Czarnkowskiej, jak i Ramułtowej. We wszystkich przypadkach bezpośrednim wzorem mogło być dzieło krakowskiego mistrza.

Architekturę obudowy nagrobka Katarzyny Ramułtowej cechuje klasyczna powściągliwość. W grobowcu przeważają formy proste, i jedynie zwieńczenie przydaje dziełu większego ożywienia. Natomiast podporządkowana architekturze dekoracja jest bogata i różnorodna i wskazuje na znajomość przez artystę różnych wzorów, nie tylko włoskich.

Nagrobek jest zdobiony rytą i płaskorzeźbioną ornamentacją arabeskową, rozmieszczoną na pilastrach, w niszy, zwieńczeniu i partii cokołowej. Lica pilastrów pomnika zostały wypełnione płycinami z jasnożółtego alabastru, kontrastującymi z ciemną wykładziną wnęki. Płyciny pokrywa płaskorzeźbiona wić roślinna w układzie kandelabrowym, wychodząca z wysokiego wazonu z długą szyją i fantazyjnie zakręconymi uchami. Również plakiety cokołu po obu stronach tablicy inskrypcyjnej zostały potraktowane z dużą inwencją. Wypełniono je arabeską o formach roślinnych. Wić zdobiąca pomnik Ramułtowej jest odmianą bardzo popularnego na Ziemi Lwowskiej w 2. poł. XVI w. ornamentu roślinnego, występującego w różnych wariantach. Podobne motywy znane były wcześniej w sztuce Krakowa. Dla dekoracji cokołu nagrobka analogią są ornamenty pomnika biskupa Zebrzydowskiego w katedrze w Krakowie, wykonanego przez Jana Michałowicza z Urzędowa w latach 1562-1563.

Odmiennie od pilastrów i cokołu zostały ozdobione wnęka oraz zwieńczenie nagrobka. Wyłożono je z czarnym kamieniem, który pokrywa charakterystyczny, ryty ornament z gładko wyszlifowanymi motywami wici liściastych skontrastowanych z szorstkim, groszkowanym tłem. Formy roślinne są bogate, zróżnicowane, potraktowane swobodnie i fantazyjnie. Czeszek zastosował tu technikę, która na Ziemi Lwowskiej pojawiła się niedługo wcześniej i w szybkim tempie rozwinęła się i spopularyzowała. W 2. poł. XVI w. Lwów był ośrodkiem twórczości artystycznej w alabastrze i głównym centrum eksportu tego kamienia do innych rejonów Rzeczypospolitej. Z alabastru wykonywano zarówno rzeźby figuralne, jak i obramienia ołtarzy i nagrobków. Był to materiał miękki i łatwy do obróbki, dający też możliwości uzyskania ciekawych efektów kolorystycznych. Ze względu na te walory alabaster był, mimo swej małej trwałości, chętnie wykorzystywany. W 3. i 4. ćw. XVI w. szczególnie popularny był czarny alabaster. Ryto na nim płaskie, gładko polerowane ornamenty, które kontrastowały z szorstkim tłem. Ten oryginalny sposób zdobienia powierzchni płyt alabastrowych uchodził za odrębność sztuki lwowskiej. Jednak w nieco odmiennej formie wcześniej stosowano go w Krakowie. Dekorowano nim rzeźbione w czerwonym marmurze elementy strojów figur w nagrobkach dostojników świeckich i kościelnych. Gładko polerowany wzór na szorstkim tle był tam jednak zdecydowanie bardziej plastyczny.

Ryta dekoracja niszy nagrobka Ramułtowej jest szczególnie bogata, cechuje ją swoisty, nieklasyczny horror vacui. Dowodzi to znajomości przez Czeszka sztuki o innej, niż włoska proweniencji. Być może również taka niezwykła dekoracyjność została zainspirowana dziełami Michałowicza, w których elementy all’antica bywały użyte w sposób obcy sztuce włoskiej, albo też współistniały z motywami charakterystycznymi dla renesansu niderlandzkiego.

Ciekawym detalem w dekoracji wnęki nagrobka drohobyckiego są też, wykonane z jasnego alabastru trzy rozety w kasetonach na podniebiu. wnęki, kontrastujące z rytą w czarnym marmurze dekoracją. Mają one znaczenie nie tylko dekoracyjne. Rozety w

nagrobkach wyobrażały gwiazdy i symbolizowały strefę nieba, do którego zmarły miał być przeniesiony w nagrodę za dobre uczynki Motyw rozet był obecny w krakowskiej rzeźbie nagrobnej od początku XVI wieku. Pojawiły się one m. in. w katedrze, w dobrze znanych Czeszkowi obramieniach nagrobków Jana Olbrachta (1501-1505, Franciszek Florentczyk) i Zygmunta Starego (1517-33, Bartłomiej Berrecci). Rozety w kasetonach na podłuczach arkad stosował również Jan Michałowicz z Urzędowa. Szczególnie interesujące jest porównanie rozet z nagrobka Ramułtowej z podobnym motywem Michałowicza w grobowcu Benedykta Izdbieńskiego w katedrze poznańskiej (po 1553). W obu dziełach zwracają one uwagę swoją wielkością, są niemal pełnoplastyczne i silnie wyrastają z kasetonów.

W prostej konstrukcji nagrobka Katarzyny Ramułtowej wyróżnia się ozdobne zwieńczenie z tablicą inskrypcyjną ujętą spływami wolutowymi i ukoronowaną esownicami. W swojej formie jest ono zbliżone zwieńczenia wspomnianego już pomnika Urszuli Leżeńskiej. W Brzezinach jest ono wprawdzie znacznie rozbudowane i bogatsze w detale, jednak zachowuje ten sam schemat i podobne proporcje. W obu pomnikach woluty koronujące opierają się w taki sam sposób o profilowaną ramę u szczytu i są pokryte bujnym akantowym listowiem. Podobne są też wolutowe spływy. Niewykluczone zatem, że zwieńczenie z Brzezin mogło być wzorem dla niewiele późniejszego dzieła Czeszka. Jest to możliwe tym bardziej, że również figury obu zmarłych kobiet, umieszczone w niszach nagrobków, wykazują, przy zdecydowanie różnej klasie wykonania, wiele zbieżności formalnych.

Zmarłą Katarzynę Ramułtową określały cztery herby umieszczone w kartuszu, we wnęce ponad figurą. Były to: herb nierozpoznany, Bełty, Godziemba i Dołęga. Dziś w tym miejscu znajduje się nowa, pusta tarcza o czterodzielnym polu. Pomnik zawierał także trzy tablice przeznaczone na inskrypcje, z których jedna, w cokole, wykuta z białego marmuru i zachowana fragmentarycznie, podawała informacje odnoszące się do Katarzyny. Pisana ciekawą staropolszczyzną inskrypcja mówiła o życiu zmarłej kobiety i wychwalała jej cnoty. Ocalały na lewej części płyty fragment napisu prezentuje się dziś następująco:

„ONA THO KATHARZINA DOMV(…) /

BEDAC PRZEDTI(M) MACZIEIA ZON(Ą) /

S KTÓRE(M) W STANIE MALZE(N)SKIM GDI V(.)Z(…) /

PRĘDKO YA SMIERCZ W STA(N) WDOWSKI T(…) /

POTIM ZAFRIMACZILA TI(M) ZALOBNEM (…) /

ZNOWV ZASZ NA MALZE(N)SKI AS SLAC(…) /

RAMULTHE(M) CZTERZI LATHA THAK (…) /

BEDACZ ZE WSZECH CZNOTH SWIETIH IEMV E(…) /

I PRZEZ WSI PIEKNI WIEK W LECZIECH IVSZ S(…) /

PORWAL YA CZASZ DO ONICH THA(M) ROSZKOS(ZI) /

GDZIE ZE WSITHKICH KLOPOTOW YUSZ WITCHNE(LA) /

A CZIALO IEY SPOKOIE(M) THU LEZI W TH(…) /”

Prawa część tablicy została, według tradycji, stłuczona w 1648 r. w czasie rozruchów w mieście. (Tatarzy ponoć szukali za nią skrytki z precjozami).

O pozostałych dwóch inskrypcjach w nagrobku świadczą puste miejsca w górnej części nagrobka. Fryz poniżej gzymsu, stanowiącego podstawę zwieńczenia, wypełnia wąska, pozioma tablica w obramieniu z ornamentu zwijanego, przeznaczona pod niezachowany napis. Pierwotnie po jej bokach były umieszczone dwie płyciny z płaskorzeźbionymi maskami, widoczne jeszcze na fotografiach z poł. XX w., zastąpione niefortunnie nowymi plakietami w czasie konserwacji w 1990 r. (por. J. Smaza, Nagrobek w drohobyckiej farze, „Spotkania z Zabytkami”, 1991, nr 3, s. 25). Również w szczycie znajdowała się niegdyś inskrypcja w istniejącej do dziś, kartuszowej ramie ujętej liściastymi spływami. W tymże zwieńczeniu zachował się jednak inny napis, niezwykle istotny dla badaczy dziejów zabytku. Na wąskiej listwie pomiędzy koronującymi ślimacznicami a ramą tablicy widnieje inskrypcja odnosząca się do autora dzieła: „1572 / HOC OPVS SEBASTIANI CZESEK CRACO [VIENSIS] CIVIS LEOPOL[IENSIS]”.

Ranga napisu na zwieńczeniu nagrobka polega nie tylko na historycznym przekazie samego nazwiska twórcy i daty powstania dzieła. Ważny jest również fakt umieszczenia podpisu w tak eksponowanym i honorowym miejscu. W szczególny sposób dowodzi to bowiem dużych aspiracji twórcy pomnika.

Jak wskazuje inskrypcja, nagrobek Katarzyny Ramultowej powstał w roku 1572, a więc w niedługim czasie po przyjeździe Czeszka ze stolicy. Wykonanie zamówienia powierzono artyście, wydawałoby się, wówczas jeszcze mało znanemu, przybyłemu niedawno do Lwowa. A jednak dzięki swym zdolnościom Czeszek zrobił błyskawiczną karierę, o czym świadczą liczne, składane mu zamówienia, potwierdzone dokumentami.

Pochodząc z Krakowa, gdzie mógł obcować z dziełami najlepszych twórców, skupionych wokół dworu królewskiego i katedry biskupiej, Czeszek dawał gwarancję stworzenia dzieła wielkiego, na miarę ambicji zleceniodawcy. Fundatorem grobowca był Jan Ramułt, żupnik salin drohobyckich, autor traktatów i rozpraw. Pochodził ze starej i możnej szlachty żyjącej na Rusi w średniowieczu i był uważany za obywatela wysokiej kultury, liczącego się w swoim środowisku. Katarzyna, primo voto Maciejowa, uchodziła, jak mówi inskrypcja na pomniku, za niewiastę zacną i dożyła „pięknego” (czyli sędziwego) wieku. Jan wystawił swojej żonie monument na miarę najlepszych realizacji tego czasu w Rzeczypospolitej, a wykonanie pomnika zlecił rzeźbiarzowi, który znał się na modnych włoskich „nowinkach”.

Pomnik Ramułtowej wskazuje na dobrą znajomość przez jego twórcę sztuki krakowskiej, szczególnie zaś dzieł Jana Michałowicza z Urzędowa. Jan Michałowicz umiejętnie posługiwał się elementami architektonicznymi łączonymi z bogatym ornamentem, wykonanym z wielką fantazją i mistrzostwem. W swoich dziełach godził motywy antyczne z detalami pochodzenia północnego. Taka skłonność znalazła wyraz również w twórczości pochodzącego z Krakowa Czeszka, być może ucznia Michałowicza. W nagrobku Ramułtowej, przejawiła się ona w nieklasycznej dekoracyjności, jaką dostrzegamy w rytowanych ornamentach niszy, oraz w stosowaniu ornamentu zwijanego (kartuszowego) w obramieniach tablic inskrypcyjnych. W tę tendencję wpisuje się też używanie przez Czeszka różnorodnych rodzajów kamienia i wykorzystanie efektów kolorystycznych, stosowane zresztą też wcześniej przez Jana Michałowicza.

Nagrobek Katarzyny Ramułtowej w Drohobyczu jest zapewne jedną z najwcześniejszych prac lwowskiego artysty. Jest to dzieło dobrej klasy, o przemyślanej konstrukcji, dobrych proporcjach i precyzyjnym rysunku detali architektonicznych. Kapitele, bazy i profile są odkute i wymodelowane starannie, a dekorację ornamentalną cechuje finezja i swoboda w doborze motywów. Figura, pomimo pewnej sztywności i suchego modelunku, została wyrzeźbiona z zachowaniem prawidłowych proporcji i względnej poprawności w oddaniu szczegółów anatomicznych. Czeszek operuje formami włoskimi oraz północnymi, znanymi w sztuce Krakowa, i obecnymi w twórczości Jana Michałowicza z Urzędowa. Wzory te od 3. ćw. XVI w. rozpowszechniały się też na większym obszarze Ziemi Lwowskiej i były obecne w dziełach rzeźby i kamieniarki renesansowej na tym terenie: w obramieniach nagrobków, ołtarzy i elementach architektonicznych.

 Ewa Korpysz

Uniwersytet Warszawski

oraz

Muzeum Archidiecezji Warszawskiej


 

Uroczystość trzydziestolecia odzyskania kościoła

 

W niedzielę 29 grudnia 2019 roku w naszej parafii odbyła się uroczystość poświęcona trzydziestoleciu odzyskania kościoła pw. Św. Bartłomieja w Drohobyczu. Uroczystości przewodniczył ks. Biskup Edward Kawa delegowany przez ks. Arcybiskupa Mieczysława Mokrzyckiego - metropolity lwowskiego, ks. proboszcz Mirosław Lech, ksiądz Jerzy Raszkowski, o. Wawrzyniec Iwańczuk OH. Kościół był wypełniony wiernymi naszej parafii i okolic. Księdza biskupa przywitały osoby, które starały się u władz radzieckich o zwrot kościoła - Janina i Adam Chłopek, Agnieszka Zazimko, Zofia Tomaszewska i Michalina Mitek.
Ze wzruszeniem wspominano funkcjonowanie naszej parafii w podziemiu, prześladowanie i aresztowanie ś.p. ks. Bernarda Mickiewicza, jak również sprawowanie obrzędów liturgicznych w prywatnych domach przy zasłoniętych oknach, podczas gdy władza sowiecka zamknęła zabytkową świątynię.


Шематизм духовенства та церковного майна Перемишльської дієцезії  римо-католицького обряду року Господнього 1937