Historia kościoła i parafii

Kościół pod wezwaniem św. Bartłomieja w Drohobyczu jest jednym z najstarszych zachowanych kościołów na tych terenach. To świątynia trójnawowa, ze sklepieniem wspartym na ośmiobocznych filarach, gotycka, wysmukła, bez wież. Długość kościoła, wliczając grubość muru (1,33 m), wynosi 42 m, szerokość fasady frontowej - 23 m, szerokość prezbiterium - 11 m. Przedmurówkę wykonano z kamienia ciosanego. Do budowy użyto czerwonej cegły, dobrze palonej, układanej na przemian krawędzią podłużną i poprzeczną, to jest wozówką-główką, spajaną gładko, przeplataną w deseń kratkowy od dołu gzymsu okapowego cegłą ciemną, twardą, glazurową, jak szkło, zwaną rendrowską, zaś pod gzymsem okapowym - naokoło majolikową, ciemnobłękitną, szklistą. Ściany bez tynku mają wygląd surowy, typowo średniowieczny. W pierwotnej postaci było też 15 słupów przypornych. W XVIII wieku dobudowano kaplicę po stronie północnej, dlatego 2 słupy usunięto. Słupy te podmurowane były kamieniem ciosanym, reszta z tej samej cegły, co cała budowa. Kościół miał 12 okien typowych dla stylu gotyckiego (nie licząc zakrystii i kaplicy): po stronie południowej i wschodniej osiem, po stronie północnej trzy (w tym jedno ślepe), po stronie zachodniej jedno. Przy restaurowaniu kościoła w 1790 roku okna te skrócono przez podmurowanie. Zniekształciło to ich pierwotnie gotycki charakter i ujęło uroku budowli.

Na początku tego stulecia w trzech oknach prezbiterium ufundowano witraże według kartonów Stanisława Wyspiańskiego, Józefa Mehoffera i Stefana Matejki. Witraże wykonano w Krakowskim Zakładzie Żeleńskiego. Obecnie w 95% są one zniszczone. Dach gotycki pokrywała w XVIII wieku dachówka żłobkowana (holenderska), obecnie blacha. Nad dachem widniała sygnaturka, dawniej ośmioboczna, od 1793 roku czworoboczna; nie harmonizuje ona ze stylem gotyckim. Po ostatnim remoncie dachu i pokryciu go blachą miedzianą sygnaturka została usunięta. Krzyże, zrzucone z kościoła i dzwonnicy w 1949 roku, wróciły tam w 1991 roku.

Do najstarszych elementów wystroju należą kamienne kontury ogromnej stopy, dłoni i głowy, wmurowane wysoko w zewnętrzny mur prezbiterium. Według legendy są to resztki posągu bożka pogańskiego, zachowane z polecenia króla Władysława Jagiełły na znak triumfu chrześcijaństwa. Kamienna kula niżej to symbol bochenka chleba sprzedawanego po denarze w czasie budowy kościoła. Facjata zachodnia jest zakończona krzyżem, w środku ma żelazne drzwi wiodące na strych.

Dawniej były dwa wejścia do kościoła – w ścianie południowej i naprzeciw w ścianie północnej, gdzie obecnie jest kaplica. Ściana frontowa, obecnie główne wejście, nie miała drzwi. Drzwi wejściowe ściany południowej – z białego marmuru – zostały wykonane w 1422 roku. Koszty pokrył Jan Mężyk z Dąbrowy herbu Wadwicz, cześnik króla Jagiełły i pierwszy drohobycki wójt. Nad drzwiami umieścił on najwznioślejszą chwilę swego życia, a mianowicie bitwę po Grunwaldem w 1410 roku. On to bowiem przed walką odebrał z rąk posłów krzyżackich słynne dwa miecze i przekazał im odpowiedź Jagiełły. Na pamiątkę tego wydarzenia Jan Mężyk nakazał architektowi wykuć w kamieniu przy drzwiach dwa olbrzymie miecze krzyżackie, herb państwa i swój oraz napis: „Hoc templum ineuntes Deus benedie – memento animi” („Błogosław Boże wschodzącym do tej świątyni – pamiętaj o swej duszy”).

W 1791 roku drzwi te uległy pewnym zniekształceniom. Dwa miecze krzyżackie przerobiono po części na krzyże i dodano na szczycie gotyckiego łuku trzeci, mały, o podobnym kształcie. Herb Mężyka zamieniono na miejski.

Drzwi te są jedynym pomnikiem grunwaldzkim wybudowanym za życia króla Władysława II Jagiełły. Po Janie Mężyku pozostała w Drohobyczu również wybudowana przezeń osada (dziś ulica Wójtowska Góra). W 500. rocznicę bitwy, w 1910 roku drohobyczanie postawili symboliczny pomnik na cmentarzu obok kościoła. W latach 50. został on zburzony. Zachowała się tylko pamiątkowa tablica (przechowywana przez Józefa Pachulczyszyna), która została przeniesiona do kościoła w 1991 roku.

Obok głównych drzwi widnieje tablica, niegdyś zapisana złotymi literami: „Pamięci Adama Mickiewicza w setną rocznicę urodzin – wdzięczni Rodacy, 1798-1898”. W dwusetną rocznicę urodzin Wieszcza drohobyczanie ufundowali kolejną tablicę, umieszczoną na filarze po prawej stronie drzwi.

Dusza każdego, kto wchodzi do wnętrza świątyni, zostaje owładnięta uczuciem zadumy i żalu, czci i uwielbienia, gdy spojrzy na piękne sklepienia, na wyniosłe, potężne filary. Kościół jest trójnawowy, bez transeptu (nawy poprzecznej). Główna nawa jest prawie dwa razy dłuższa i nieco szersza niż boczne. Ściany i sklepienie świątyni były pierwotnie ozdobione freskami o motywach kwiatowych. Ich restauracja miała miejsce w 1790 roku. Dokonał jej znany wówczas malarz Andrzej Solecki z Krechowic. Na zlecenie proboszcza ks. Ignacego Jarockiego wymalował on nową polichromię wnętrza. Na sklepieniach umieścił barokowe sceny religijne z motywami iluzjonistycznymi. Występują one także na ścianach; tu jednak tematem głównym kompozycji były dzieje miasta i kościoła, wraz z bogatą inskrypcją. Malowidła te stanowią dużej wagi dokument historyczny. Są to następujące sceny (dziś już w sporym stopniu zniszczone): Kazimierz Wielki nadaje Drohobyczowi herb i prawa miejskie; Jagiełło funduje kościół parafialny; Arcybiskup Bernard Wiczek poświęca farę w r.1511; Józef II nadaje Drohobyczowi przywileje wolnego miasta królewskiego; Leopold II oddaje farze wieś Dobrowlany 1790; Franciszek II przywraca prebendę wieczystą kaznodziei farnego 1792. Na sklepieniach prezbiterium namalował Solecki sceny znalezienia Jezusa w Świątyni oraz Podwyższenia Krzyża Świętego, zaś na ścianach prezbiterium umieścił portrety dobrodziejów fary: królów Polski (Jagiełły, Aleksandra, Batorego, Zygmunta I Starego i Zygmunta III Wazy) oraz cesarzy austriackich (Marii Teresy, Józefa II i Leopolda II).

W latach 1782-93 powstały freski w nawie głównej: na tęczy Sąd Ostateczny, na sklepieniu – Wręczenie kluczy św. Piotrowi. W południowej nawie bocznej zachowały się freski dekoracyjne, a na jej sklepieniu sceny religijne. Natomiast malowidła nawy północnej zostały całkowicie zniszczone, odbito gotyckie tynki рodczas przekształcenia świątyni w muzeum ateizmu, co miało miejsce w latach 80. ubiegłego wieku.

Przy naprawie tynków w 1934 roku odkryto w kilku miejscach nawy głównej stare malowidła dawnej polichromii gotyckiej. W nawie północnej są to postacie diakonów z kadzielnicami, w nawie głównej przy tęczy postać św. Krzysztofa z Dzieciątkiem Jezus i siedząca na tronie królewska lub książęca postać w czerwonym płaszczu, rozdająca jałmużnę ubogim i żebrakom; niestety, w obecnym stanie zniszczenia postacie są trudne do identyfikacji.

Po wymalowaniu całego kościoła zaczęto zdobić go w tablice i obrazy. W prezbiterium przybito do ściany cztery olbrzymie tablice drewniane w barokowych ramach. Wyryto na nich teksty w języku łacińskim: na pierwszej, tuż ponad wejściem do zakrystii, dzieje czterech wieków kościoła; na drugiej opis prawny założenia kościoła i jego poświęcenia; trzecią poświęcono ks. Marcinowi Latenie, wybitnemu drohobyczaninowi, autorowi pierwszego modlitewnika w języku polskim, zamęczonemu przez Szwedów w 1598 roku; czwartą, kunsztowie rzeźbioną, z olbrzymim dwugłowym orłem austriackim – cesarzom austriackim Józefowi II i Leopoldowi II, synom cezarzowej Marii Teresy. U dołu wyryto rok 1791.

Według inwentarza z 1797 roku, po lewej stronie prezbiterium był niegdyś chór. Wejście nań wiodło z zakrystii schodami w baszcie, które dalej prowadziły na strych. Chór ten usunięto w 1790 roku. W tym też czasie wystawiono obecny chór z organami. Ciągnie się on na szerokość wszystkich trzech naw. Prezentuje styl arkadowy z kunsztownie zdobionymi łukami między kolumnami. Aby dopuścić światło do naw bocznych, umieszczono w obu końcach chóru duże, okrągłe perspektywy obwiedzione dla bezpieczeństwa żelazną osłoną. Na galerii chóru znajdowały się kiedyś gipsowe aniołki, figury świętych, wazony itp. – wszystkie zostały zniszczone.

Część nawy głównej pod chórem stanowi obecnie rodzaj sionki z małymi drzwiami po bokach, a dużymi – naprzeciw wejścia głównego – na wprost, tj. na kościół. Schody na chór znajdują się w nawie południowej, w niszy między ścianą zewnętrzną a wewnętrzną, podpierającą częściowo sklepienie chóru.

Organy o 11 głosach i 5 pedałach skonstruował w 1868 roku lwowski organomistrz Roman Ducheński. W latach 50. z rozkazu sowieckich władz zostały one zdemontowane i wywiezione (podobno do jednej z republik zakaukaskich). W grudniu 1990 roku Towarzystwo Miłośników Lwowa ufundowało dla parafii organy elektryczne.

Fara miała niegdyś 13 ołtarzy, ale już przed 1949 rokiem zostało ich już tylko 8, zaś najnowsza epoka skazała je na zupełne zniszczenie. Ołtarz główny – jak i pozostałe – był w stylu barokowym. Ufundował go zarządca kościoła ks. Antoni Ignacy Kocielski w 1760 roku (zmarł 18.05.1789 r. w Drohobyczu). Nad tabernakulum wisiał przypuszczalnie średniowieczny jeszcze obraz Matki Bożej w stylu bizantyjskim, nad nim zaś gotycki krucyfiks z postacią Chrystusa naturalnej wielkości, pochodzący prawdopodobnie z czasów erekcji kościoła. Jego dzieje są interesujące. Otóż 2 lipca 1786 roku w czasie nieszporów piorun wpadł do kościoła przez otwór sygnaturki i strzaskał krzyż, ale nie uszkodził figury. 3 lata później pożar strawił ołtarz, ale figura znów się zachowała. W czasach sowieckich ołtarz był zupełnie zniszczony, lecz figura została przechowana w miejscowym muzeum. Nowy ołtarz został wybudowany w 2017 r. i zdobi go starożytny krucyfiks. Oby ten Chrystus, tak cudownie ocalały, uratował swój przybytek od upadku!

W prezbiterium znajdowały się też dawniej obrazy patronów kościoła: św. Bartłomieja i Matki Bożej Wniebowziętej (oba pędzla Soleckiego), rzeźby św. Piotra i Pawła oraz lakierowana na biało statua św. Ignacego. Pod ścianami stały oryginalne, bogato rzeźbione stalle z drohobyckiego kościoła pokarmelitańskiego (obecnie cerkiew Świętej Trójcy), oraz również pięknie zdobiony konfesjonał proboszczowski z 1800 roku. Wszystkie te dzieła sztuki spotkał ten sam los, co ołtarz.

W głównej nawie zachował się wmurowany w ścianę piękny renesansowy pomnik żony drohobyckiego żupnika, Katarzyny Ramułtowej. Rzeźba ta ma 5,5 m wysokości oraz 3 m szerokości. Stworzył ją w 1572 roku lwowski architekt i rzeźbiarz Sebastian Czeszek. Środkowa część pomnika stanowi wnękę dość mocno zagłębioną pomiędzy pilastrami z bladożółtego alabastru, zakończonymi jońskimi kapitelami. Wnęka wyłożona jest czarnym marmurem. Na skośnej płycie spoczywa postać kobiety w pozycji leżącej, lekko wspartej na prawej ręce, znacznie większa od postaci naturalnej. Cała postać wykuta jest z ciemnobrunatnego alabastru o pięknym połysku i efektownych słojach. Zakończenie górne stanowi rodzaj szczytu attykowego, na którym znajduje się pusta prostokątna tablica o wywijanych brzegach. Na wąskim fryzie nad tablicą widnieje napis łaciński: „Dzieło to Sebastiana Czeszki, obywatela lwowskiego”. U dołu, pod figurą umieszczono długi wierszowany napis, częściowo zniszczony w 1648 roku. Według znakomitego historyka sztuki prof. Mieczysława Gębarowicza jest to jeden z okazalszych zabytków póżnego renesansu. Jak głosi drohobycka legenda, Ramułtowa wstaje co noc, wychodzi ze swego marmurowego łoża, klęka na wytartej posadzce kościoła i modli się za swój gród i jego mieszkańców.

Nad pomnikiem, naprzeciw nieistniejącej już dziś ambony, wisiał wielki obraz Matki Boskiej pędzla Tomasza Dolabelli, spolonizowanego artysty włoskiego, jednego z najwybitniejszych twórców polskiego wczesnego baroku. Niestety, i on nie zachował się do dziś.

Pod arkadą przy pierwszej parze łuków były dwa ołtarze: Świętej Trójcy (z płaskorzeźbą Świętej Trójcy oraz obrazami "Święta Magdalena" i "Święty Jan Niepomucen") i Bożego Ciała (z obrazami Wieczerza Pańska, Święty Franciszek z Asyżu, Święty Erazm, biskup i męczennik). Pod drugą parą łuków – w środku kościoła – również znajdowały się dwa ołtarze: Przemienienia Pańskiego (z obrazami Matki Boskiej Bolesnej i bł. Jakuba Strepy, arcybiskupa halickiego) oraz Świętego Antoniego z pozłacanym i krytym srebrną sukienką obrazem świętego. Na skrzydłach tego obrazu znajdowały się wizerunki św. Kingi, św. Marcina z Tours, św. Ignacego Loyoli i św. Franciszka Ksawerego wśród aniołów. Wszystkie te wyżej wymienione ołtarze, dziś już nieistniejące, pochodziły z końca XVIII wieku.

W południowej nawie bocznej znajduje się kaplica św. Anny. Umieszczono w niej ołtarz Serca Pana Jezusa, dziś nieistniejący. W kaplicy zachowały się malowidła pędzla Soleckiego. Obecnie, na iluzjonistycznym ołtarzu umieszczono kopię obrazu Matki Bożej Kochawińskiej, w złoconych ramach. Obraz ten ufundował Romuald Kołudzki-Stobbe drohobyczanin z Warszawy. Freski na ścianie pod oknem przedstawiają św. Jana Kantego i św. Walentego, patronów ubogich i chorych. Nad kaplicą mieściła się wspaniała biblioteka parafialna, licząca kilka tysięcy inkunabułów i starodruków. Dziś zostały tylko puste połamane półki i pulpity.

W północnej nawie jest kaplica Matki Boskiej. W 1790 roku ks. Ignacy Jarocki zdjął jej sklepienie, a materiał przeznaczył na budowę obecnego chóru. Freski w kaplicy zupełnie zniszczone.

W ścianie północnej tejże nawy jest wejście do kaplicy Matki Boskiej Różańcowej, dawnej - św. Mikołaja. Niegdyś było to główne wejście do kościoła. Z powodu profanacji fary w 1648 roku drzwi te zamurowano i wybito nowe w ścianie zachodniej. W ostatnich latach XVIII wieku rozpoczęto tu budowę kaplicy, wykończonej w 1800 roku. Wejście do kaplicy nie miało drzwi. W 1992 roku pan Władysław Gęsiorek ufundował żelazną kratę.

Sklepienie i ściany kaplicy pokrywają sztukaterie. Pod ścianą północną był niegdyś ołtarz Matki Bożej Różańcowej z napisem u góry: „Zdrowaś Maryjo”, zaś po prawej stronie – chrzcielnica, na pokrywie której wyrzeźbiono św. Jana Chrzciciela. Na ścianach kaplicy rozmieszczone są lakierowane na biało tablice z piaskowca, z ramionami zdobionymi sztukaterią i napisami opiewającymi pracę administrujących parafią proboszczów. Nad wejściem do kaplicy umieszczono zasługi odnowiciela świątyni, ks. Jarockiego, wystawiając mu pomnik z alegorycznymi postaciami.

Z lewej strony prezbiterium są drzwi do zakrystii, z napisem u góry informującym, iż kościół zaczęto restaurować w 1790 roku. Dawnej zakrуstii już nie ma; zastąpiono ją nową, zbudowaną w 1822 roku w stylu dostosowanym do kościoła, według projektu inżyniera Edmunda Leona Ostoi Soleckiego. W przedsionku zakrystii na ścianie znajduje się fresk z 1934 roku, przedstawiający Najświętszą Maryję Pannę, zaś w jego rogach zamieszczono nazwiska ofiarodawców remontu kościoła. Kute drzwi żelazne do zakrystii – jak również do skarbca – są arcydziełem sztuki kowalskiej. Składają się z małych, kunsztownie znitowanych kawałków blachy. Na uwagę zasługują także cztery dekoracyjne, kute zawiasy. Z przedsionka zakrystii prowadzą schody na strych; do piwnicy, gdzie niegdyś były krypty, schodzi się schodami, które zamyka wejście w posadzce prezbiterium.

Niepodal kościoła stoi dawna baszta obronna, obecnie dzwonnica. W 1914 roku ówczesny proboszcz zaplanował założenie na jej parterze kaplicy pogrzebowej. Prof. Tadeusz Rybkowski namalował na ścianach i na sklepieniu freski. Niestety, ten ostatni (przedstawiający Zmartwychwstanie) wskutek zaciekania przez uszkodzony dach, odpadł razem z tynkiem. Freski na ścianach są już bardzo zniszczone – właściwie o krok od zupełniej zagłady. W oknach kaplicy miały być witraże. Wykonał je już Zakład Żeleńskiego. Niestety, I wojna światowa obróciła wszystkie te plany wniwecz.

Wewnątrz grubych murów dzwonnicy kręte schody prowadzą na wyższe piętra, gdzie na potężnych dębowych belkach wisiały dzwony. W naszym stuleciu nie dane im było wzywać swym głosem wiernych do oddawania Bogu chwały. W czasie I wojny światowej trzy zabytkowe dzwony pochodzące z XVI-XIX wieku przetopiono na działa. To samo spotkało podczas II wojny światowej trzy ufundowane w okresie międzywojennym dzwony. W 1990 roku umieszczono na wieży zrzucony z niej i jedyny ocalały dzwon św. Bartłomeja z 1739 roku, którego radosny głos w samą Wielkanoc ogłosił miastu Zmartwychwstanie. A rok później przykryto od nowa blachą dach wieży i ustawiono z powrotem krzyż.

W 2018 roku Bogumił Mieszkowski, Prezes Fundacji im. Rodziny Mieszkowskich w Krakowie, pokrył koszty związane z konserwacją pokrycia dachowego dzwonnicy jak również konserwacją drewnianej figury św. Jana Niepomucena, która stała na moście przez rzekę Tyśmienicę na Koroście. Dzięki dotacji Artura Derlikiewicza, Prezesa Fundacji Chrońmy Dziedzictwo w Lublinie, wyremontowano pierwszy poziom dzwonnicy, odtworzono gipsowe stiuki, wyłożono posadzkę zabytkową cegłą. W 2018 r. utworzono wystawę ikon Najświętszej Maryi Panny, czczonych na Ukrainie. Dzwonnica wymaga jednak wielkich jeszcze nakładów finansowych i znacznego wkładu pracy, aby móc ją przywrócić do użytku dla parafii.

Kościół ma bogatą historię. Erygowany w 1392 roku pod patronatem królewskim, zarządzany przez miejskich plebanów, w XV-XVI wieku był wiele razy plądrowany i niszczony. Po każdej kolejnej profanacji był rekonsekrowany, dlatego też jest aż pod trzema wezwaniami: Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, Świętego Krzyża, św. Bartłomieja i Wszystkich Apostołów. W roku 1558 oddano go jako beneficjum kapitule katedralnej chełmskiej. Do 1798 roku pozostawał we władaniu zarządców wyznaczonych przez kanoników chełmskich, co nie przynosiło mu pożytku; ci bowiem dbali bardziej o dochody kapituły niż o stan świątyni. Jak stwierdza inwentaryzacja z 1743 roku, kościół chylił się ku upadkowi, więc podnosiły się już głosy, iż „dla tak wielkiej reparacji trzeba go zamienić na magazyn”. Dopiero za panowania austriackiego w 1789 roku uwolniono farę od zarządu kapituły chełmskiej, a przywrócono probostwo miejskie. Wtedy to nowy proboszcz, eks-jezuita (zakon jezuitów zniesiono w 1773 roku) ks. Ignacy Jarocki z pomocą cesarską i miejską dokonał gruntownej renowacji świątyni.

W latach 30. XX wieku ówczesny proboszcz ks. dr Kazimierz Kotula rozpoczął nowe prace remontowe. Kamień trembowelski, którym wyłożona była podłoga, zamienił na ozdobne płytki. Cmentarz przykościelny został ogrodzony kutym parkanem żelaznym. Obecnie otacza on szkołę nr 4 przy ulicy Stryjskiej.

Ostatnim proboszczem parafii był ks. Stanisław Banaś, którego w 1947 roku zmuszono do wyjazdu do Rudnika nad Sanem. W początkowej fazie II wojny światowej – we wrześniu 1939 roku – kościół nie ucierpiał. Cała nienawiść skierowała się natomiast przeciw drohobyczanom. Po agresji sowieckiej nastąpiły aresztowania Polaków, z których prawie wszyscy zaginęli. Od stycznia 1940 roku rozpoczęły się masowe wywozy na Syberię. W czerwcu 1941 roku aresztowano i zamordowano organistę kościelnego, pana Edwarda Stadnika.

Podczas okupacji niemieckiej odbywały się nabożeństwa dla żołnierzy niemieckich. Udział w nich był dla Polaków zakazany. Kiedy w 1944 roku znów przyszli sowieci, kazali założyć – według nowego "prawa" władzy bolszewickiej – tzw. komitet kościelny. Jego przewodniczącym został pan Józef Przeniczka. Nastały straszne czasy: jednych wypędzano do Polski, innych wywieziono na Syberię. Rozkazano wyjechać proboszczowi. Osieroconą parafię dorywczo obsługiwali o. Marcin Karaś CSsRi ks. Kazimierz Stopa. Obowiązki organisty przejęła pani Irena Ziółkowska. Kościół funkcjonował aż do strasznego dnia 29 czerwca 1949 roku. Wówczas to, w samo święto Apostołów Piotra i Pawła, w czasie mszy świętej celebrowanej przez ks. Kazimierza Stopę, do kościoła wtargnęli przedstawiciele władzy sowieckiej, wypędzili wszystkich i zabrali klucze świątyni. Dla resztki parafian i fary nadszedł czas Golgoty. Z kościoła usunięto wszystkie krzyże, zniszczono wystrój wewnętrzny, zamieniono go na magazyn atrybutów teatralnych. Mimo to, jego wyniosłę, rosnące ku niebu ściany dodawały odwagi garstce wiernych. Życie religijne wśród resztek nie wywiezionych katolików zamarło – ale tylko pozornie.

Z ogólnego zniszczenia zachowało się niewiele spośród wyposażenia fary. W czasie zamykania kościoła należąca do komitetu kościelnego pani Józefa Serwatka wyniosła feretron z figurą św. Józefa z Dzieciątkiem Jezus. Zachował się również zielony ornat, patena i kielich z wygrawerowanym na podstawie napisem: "Firma Kopaczyński - Kraków. Ks.Walentemu Toczkowi, czcigodnemu Księdzu Moderatowi, Solidacja Marjańska w Drohobyczu 14.II.1925".

Katolickich wiernych grzebali duchowni prawosławni. Aby na pogrzeb mógł przyjechać ksiądz z czynnego kościoła w Samborze, Stryju czy Lwowie, potrzeba było specjalnego pozwolenia władz miejskich. Pozostali w mieście wierni z bólem obserwowali postępujące niszczenie świątyni. Wielu chodziło pod kościół modlić się, choćby tylko w duchu. Jedną z odważniejszych wiernych była pani Grech, która przynosiła kwiaty pod zamknięte drzwi kościoła i modliła się jawnie, klęcząc. Zmarła podczas takiej właśnie modlitwy.

Czas dokonywał weryfikacji wiary. Jedni odchodzili od niej, drudzy przeciwnie – umacniali się w niej. Grupki wiernych po kryjomu zbierały się na wspólne modlitwy. Czyż można tak, po tylu już latach, wyliczyć ich wszystkich? Na papier cisną się słowa jednego z katakumbowych epitafiów: "A tych tylko Bóg zna z imienia..."

Powoli życie sakramentalne odradzało się, choć już oczywiście nie w kościele, lecz w podziemiu, w prywatnych domach. Rozpoczęło się nielegalne odprawianie nabożeństw w domu ś.p. Józefy Serwatki przy ulicy Górna Brama. Przyjeżdżał O. Serafin Kaszuba, kapucyn, zwany później apostołem Wołynia, Syberii i Kazachstanu, ksiądz bez zameldowania i rejestracji, obecnie kandydat na ołtarze. Msze celebrowali również księża z Sambora: ks. Kazimierz Mączyński i ks. Augustyn Mednis. Bywał także ks. Marcjan Trofimiak, obecnie biskup senior, oraz O. Dominik Orczykowski, kapucyn.

Przez długie lata nielegalna służba miała miejsce w domu ś.p. Heleny Korpak, Janiny i Adama Chłopków, przy ulicy Wójtowska Góra. Prawie stale odprawiał tu nabożeństwa dominikanin ś.p. o. Zygmunt Kozar. Odbywały się one przy zasłoniętych oknach, przyciszonym głosem. Uczestniczący wchodzili pojedynczo i z zachowaniem środków ostrożności. Odbywały się nawet rekolekcje "na raty" dla małych grup wiernych. Przyjeżdżał również ks. Bernard Mickiewicz. Gdy w 1970 roku przybył na parafię do Stryja, wniósł ze sobą w życie religijne nowy, świeży oddech. W zakrystii, mimo że było to zabronione, uczył dzieci i dorosłych. Jawnie zachęcał, by wierni nie bali się wyznawać swej wiary.

W 1972 roku na cmentarzu przy ul. Truskawieckiej było odnowiono małą kaplicę cmentarną p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego. Ks. Mickiewicz podczas każdego pogrzebu spowiadał i odprawiał mszę świętej w kaplicy. Zdarzało się, że niektórzy uczestniczyli we mszy po raz pierwszy od 1949 roku.

24 sierpnia 1973 roku na odpust w dniu święta patrona św. Bartłomeja odbyło się w kaplicy – bez zezwolenia władz – uroczyste nabożeństwo. Zebrały się setki wiernych, tak Polaków, jak i Ukraińców, grekokatolików, którzy nie zgodzili się przejść na prawosławie i uczestniczyli nielegalnie w naszym życiu religijnym. Uroczystość ta ogromnie podniosła na duchu wszystkich wierzących, czego oczywiście nie mogła puścić płazem ateistyczna władza. Zaczęły się prześladowania – rewizje u księdza i wiernych, przesłuchania. Ks. Mickiewicz umocniony Duchem Świętym, sam z kolei umacniał innych czy to z ambony, czy w konfesjonale, czy też w prywatnych rozmowach. Jednak los kaplicy był przesądzony. 1 listopada 1973 roku odbyła się w niej ostatnia msza święta. Wkrótce potem władze zamknęły ją, a za jakiś czas "nieznani sprawcy" skradli całe jej ubogie wyposażenie. 21 grudnia 1973 roku ks. Mickiewicz został aresztowany i skazany za działalność religijną. Wyrok odbył w drohobyckim więzieniu. Pierwszy raz od 1949 roku ksiądz był na stałe w Drohobyczu – ale uwięziony i cierpiący.

W tym czasie życie religijne aktywnie podtrzymywał ś.p. Wiktor Urbanowicz. On to odwiedzał rodziny przed świętami Bożego Narodzenia roznosząc opłatek, a przed Wielkanocą karteczki z informacją o porządku nabożeństw w Samborze, Stryju i Lwowie. Polepszająca sie komunikacja umożliwiała dojazd niewielkimi grupami do czynnych świątyń.

W 1974 roku rozpoczęto zbieranie podpisów pod petycją o rejestrację parafii i zwrot kościoła. Ostatecznie jednak nie skierowano tego pisma do urzędu, gdyż nasiliły się prześladowania i nie chciano narażać ludzi. Drugi raz wznowiono te starania na początku 1988 roku. Był to już czas "odwilży" w polityce Gorbaczowa. Pod podaniem do władz zebrano 28 podpisów niezbędnych do rejestracji pararafii. Zawiązano komitet odzyskania świątyni. Na jej czele stanął pan Czesław Bulkiewicz. Podanie do władz zawiezli do Moskwy Halina Bulkiewicz i Wilhelm Lasowy (weteran II wojny światowej). Starania komitetu trwały półtora roku. Rozmawiano z władzami w Drohobyczu, Lwowie i Moskwie, napisano setki listów do różnych instytucji. A co najważniejsze – nie ustawała modlitwa wiernych, nawet w Częstochowie przed Cudownym Obrazem Matki Bożej Jasnogórskiej. I Bóg jej wysłuchał. 13 grudnia 1989 roku przyszła radosna wieść, że kościół - dotychczas siedziba muzeum ateizmu – został zwrócony katolikom. Opiekę nad reaktywowaną parafią objął ks. Kazimierz Mączyński, proboszcz samborski. Postawiono tymczasowy ołtarz i tuż przed świętami, 23 grudnia ks. biskup Stefan Moskwa, sufragan przemyski, ponownie poświęcił świątynię. Na podstawie przedwojennych zdjęć pan Władysław Winiarz, długoletni kościelny ufundował stylowe balaski. Po 40. latach profanacji świątyni przed Najświętszym Sakramentem znów zapłonęła wieczysta lampka.

Po ks. Mączyńskim parafią przez kilkanaście miesięcy opiekował się ks. Stanisław Miś. W grudniu 1990 roku pracę duszpasterską w parafii podjęli redemptoryści: o. Krzysztof Szczygło, o. Ryszard Kowalczyk i br. Marek Zwierz. Rozpoczęła się praca nad odtwarzaniem tego, co w duszach zniszczyła ateizacja. O. Kowalczyk zajął się też ratowaniem fary. Zebrano wszelkie dostępne dokumenty pisane i fotograficzne dotyczące dawnego wewnętrznego wystroju kościoła. Na podstawie starych fotografii ołtarza głównego krakowski architekt pan Józef Dudkiewicz wykonał nieodpłatnie projekt ołtarza jako wierną kopię starego. Rozpoczęły sie prace nad realizacją tego projektu. Aby umożliwić zbiór funduszy na ten cel, o. Ryszard założył konta pieniężne w Ukrainie i w Polsce. W 1992 roku świątynia otrzymała w darze oo. Bonifratrów z Krakowa dwa piękne barokowe ołtarze. Ustawiono je w bocznych kaplicach. Obecnie są bocznymi skrzydłami głównego ołtarza. Dzięki składkom parafian stolarze wykonali stylowe ławki wg przedwojennego wzorca. W dalszych planach jest pomalowanie kościoła i odnowienie zniszczonych witraży.

Z pomocą spieszą także drohobyczanie rozsiani po Polsce. Zorganizowali oni w latach 1990 - 91 dwie pielgrzymki na uroczystość odpustową ku czci św. Bartłomieja. Ofiarowano wówczas tabernakulum i piękną figurę Matki Bożej Fatimskiej, poświecona przez Ojca Świętego Jana Pawła II. W odbudowie zabytkowej fary pomaga pan Romuald Kołudzki-Stobbe, prezes Zarządu Głównego Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Drohobyckiej. Swymi ofiarami wspiera nas wielu ludzi dobrej woli; m.in. ofiarowano kandelabry i kinkiety w ilości wystarczającej do oświetlenia całego kościoła, wykonano kratę wejściową. Z aktywną i cenną pomocą pospieszyli drohobyczanie z Krakowa. Na początku stycznia 1992 roku krakowscy konserwatorzy z sekcji konserwatorów dzieł sztuki Akademii Sztuk Pięknych podjęli się bezinteresownie odnowienia dwunastu cennych i bardzo zniszczonych rzeźb figuralnych. Wszelka życzliwość cieszy, ale czeka nas jeszcze ogrom pracy.

W 1991 roku odbyła się parafialna pielgrzymka do Lubaczowa i Częstochowy na spotkanie z Ojcem Świętym Janem Pawłem II. W 2007 roku ze składek parafian został wybudowany pomnik Ojca Świętego Jana Pawła II, jako wotum wdzięczności za odzyskany kościół, a 24 sierpnia w tymże roku poświęcił go ks. bp Marian Buczek. Obecnie parafia należy do dekanatu stryjskiego archidiecezji lwowskiej i z nadzieją spogląda w następne – już siódme – swe stulecie.